Żegluga

W przyszłym roku definitywnie już nie popłyniemy z Gdańska, Gdyni i Sopotu na Hel tramwajami, dotowanymi przez samorząd. Projekt padł, a jego uczestnicy obwiniają się nawzajem za ten stan rzeczy. Sytuację próbuje ratować jeszcze Gdynia, która chciałaby w przyszłe wakacje kontynuować kursy z tego miasta - nie na Hel, lecz do Jastarni. Nie wiadomo jednak, czy nawet na to wystarczy pieniędzy. Tymczasem wiceprezydent Gdańska Maciej Lisicki poinformował nas we wtorek, że Gdańsk definitywnie wycofuje się z projektu tramwajów. Gdański Zarząd Transportu Miejskiego organizował kursy na Hel zarówno z tego miasta, jak i z Sopotu.

Czytaj także: Będzie jak było

- Skoro jednak helscy samorządowcy, którzy z projektu czerpali największe zyski, nie chcą na niego dalej łożyć, nie ma o czym dyskutować - mówi Lisicki.

- Nie jestem dobrym wujkiem, który za pieniądze Gdańska będzie wywoził z naszego miasta turystów, aby mogli zostawiać pieniądze w lokalach na półwyspie. Nie jesteśmy tym zainteresowani. Byłoby to działanie na szkodę Gdańska.
Lisicki nie przewiduje też możliwości, aby w przyszłym roku kontynuować projekt choćby w okrojonym kształcie, łącząc siły Gdańska i Gdyni i wysyłając mniej kursów. - To nic nie zmienia i tak do każdego z nich trzeba dokładać - mówi. - Tymczasem Hel się wycofał, nie chce też dalej płacić marszałek województwa.

Burmistrz Helu Mirosław Wądołowski mówi jednak, iż... lokalni samorządowcy z projektu tramwajów nigdy się nie wycofywali.
- Sygnalizowaliśmy jedynie, że 750 tys. zł, które mamy do niego dołożyć, to dla nas zbyt wiele - twierdzi burmistrz. - Przy naszym budżecie rocznym w wysokości 12 milionów zł i przy licznych inwestycjach nie jesteśmy w stanie tego udźwignąć. Liczyliśmy, że mocniej finansowo zaangażuje się marszałek województwa. Gdańsk i Gdynia, moim zdaniem, powinny być zainteresowane dalszymi kursami, bo dla tych miast to wielka atrakcja turystyczna.

Gdyńscy samorządowcy wstępnie rozważają kontynuowanie dotowanych rejsów w przyszłe wakacje, ale już tylko do Jastarni. Uzależniają to m.in. od kwoty dofinansowania, jaką zadeklarują władze tej miejscowości. Burmistrz Jastarni Tyberiusz Narkowicz twierdzi, że w tym roku dołożył do tramwajów ponad 400 tys. zł.
- Jednak ze względu na Euro 2012 kursowały one już w maju i czerwcu - mówi Narkowicz. - Koszty w przyszłym roku mogłyby być więc niższe. Jeśli trzeba będzie dołożyć 300 tys. zł, to w porządku. Jeśli jednak więcej, to musimy się grubo zastanowić, bo skórka musi być warta wyprawki. Jestem w kontakcie w tej sprawie z prezydentem Gdyni.

Problem jednak w tym, że tylko w tym roku do kursów z Gdyni na Hel i do Jastarni dołożyć trzeba było przeszło 2,8 mln zł. To potężne pieniądze. Z oferty, na skutek podniesienia ceny biletu na Hel z 14 zł do 20 zł, skorzystało też mniej osób, niecałe 186 tys., w stosunku do ponad 240 tys. w roku 2011. Generalnie rekordowy był 2008 r., kiedy tramwaje przewiozły z Gdyni na półwysep aż 315 tys. pasażerów, a bilety na weekendowe rejsy trzeba było rezerwować z wielodniowym wyprzedzeniem.

Dotowane przez samorząd kursy były atrakcyjną alternatywą dla jazdy na Hel samochodem i konieczności stania w ciągłych korkach, czy też trwającej niemal dwa razy dłużej (1 godz. 45 min) podróży pociągiem.

Szymon Szadurski

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter