Rybołówstwo

10 października w Luksemburgu odbyło się posiedzenie Rady ds. Rolnictwa i Rybołówstwa Unii Europejskiej, podczas którego, do późnych godzin nocnych, dyskutowano o limitach połowowych na rok 2017 dla eksploatowanych komercyjnie bałtyckich stad ryb. Niestety, w przypadku stad dorsza bałtyckiego, pomimo nacisków polskiej delegacji rządowej o przestrzeganie doradztwa naukowego, Rada uzgodniła limity połowowe znacząco odbiegające od doradztwa naukowego, co może skutkować pogorszeniem stanu obu stad.

Każdego roku, w październiku, ministrowie rybołówstwa Unii Europejskiej spotykają się w Luksemburgu, aby zdecydować o limitach połowowych dla bałtyckich stad ryb na kolejny rok. Decyzje te przekładają się nie tylko na działalności floty rybackiej, ale również na kondycję eksploatowanych stad. Dlatego niezwykle istotne jest, aby były one zgodne z doradztwem naukowym i prowadziły do osiągnięcia jednego z głównych celów Wspólnej Polityki Rybołówstwa Unii Europejskiej oraz nowego wieloletniego planu zarządzania bałtyckimi stadami dorsza, szprota i śledzia, tj. odbudowy i utrzymania stad powyżej poziomów zrównoważonych najpóźniej do roku 2020.

- Międzynarodowa Rada Badań Morza (ICES - International Council for the Exploration of the Sea), bazując na najlepszych dostępnych danych, każdego roku przedstawia szczegółowe analizy wskazujące ile ryb z poszczególnych stad można wyłowić, aby zapewnić ich odbudowę lub utrzymać ich liczebności powyżej poziomów zrównoważonych - mówi Piotr Prędki z Fundacji MARE. - Doradztwo to powinno stanowić podstawę podejmowanych przez ministrów decyzji. Niestety w przeszłości w wielu przypadkach decyzje ministrów znacząco odbiegały od doradztwa naukowego, co negatywnie wpływało na kondycję stad. Z podobną sytuacją mamy do czynienia obecnie w odniesieniu do stad dorsza oraz jednego ze stad śledzia.

Podczas poniedziałkowego spotkania Rady ministrowie decydowali o kwotach połowowych dla stad ryb eksploatowanych w Bałtyku. Dla wielu stad, w tym śledzia ze stada zachodniego, centralnego, Zatoki i Morza Botnickiego, gładzicy i łososia z Zatoki Fińskiej ministrowie podjęli decyzję zgodne z doradztwem naukowym. W przypadku łososia w centralnej części Bałtyku oraz szprota ministrowie , w oparciu o zasadę przezorności, zwiększyli kwoty połowowe o wartości mniejsze, niż te proponowane przez ICES. Niestety w przypadku dorsza bałtyckiego oraz śledzia z Zatoki Ryskiej ministrowie zdecydowali się na zdecydowanie mniejsze redukcje, niż te, które proponuje ICES w celu odbudowy tych stad.

- To dobrze, że ministrowie aż dla 7 bałtyckich stad zdecydowali się podjąć decyzje zgodne z doradztwem ICES. Niestety decyzje dotyczące bałtyckich stad dorsza rozczarowują - dodaje Prędki. - Dane ICES wskazują jednoznacznie na słabą kondycję obu stad dorsza. W celu ich odbudowy naukowcy zalecają znaczącą redukcję połowów. Oczekiwaliśmy, że ministrowie, mając w ręku instrument wsparcia, jakim jest Europejski Fundusz Morski i Rybacki, podejmą stanowcze działania, które pozwolą na odbudowę stad i osiągnięcie celów Wspólnej Polityki Rybołówstwa Unii Europejskiej oraz uzgodnionego w lipcu tego roku przez Parlament Europejski i Radę wieloletniego planu zarządzania dla bałtyckich stad dorsza, szprota i śledzia.

rel (Fundacja MARE) 

+6 A kim jest ten Prędki ...
i czym jest fundacja MARE, że jest nieustanie cytowana jako wyrocznia ?
11 październik 2016 : 12:32 slowly Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+5 A kim jest Prędki...
Kim jest? Nikim! Sfrustrowanym ekologiem!!!
Po prostu umie udzielać się medialnie i dobrze mu to wychodzi. Pod koniec października reaktywuje okrągły stół i choć nic to wnosi dla środowiska, to wizerunkowo dużo na tym zyskuje i o to mu chodzi!!!
11 październik 2016 : 18:13 m Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Speedy Gonzales
Piotr Prędki, koordynator Pionu Ekosystemów Morskich w fundacji WWF Polska

- AŻ 99 proc. powierzchni Polski leży w zlewisku Bałtyku. Na jego stan ekologiczny wpływają m.in. działania prowadzone na lądzie, nawet takie jak odkręcenie kranu w Krakowie czy wybór gatunku ryby w sklepie we Wrocławiu! WWF właśnie w ten sposób postrzega Bałtyk: jako zlewisko z ponad 80 mln mieszkańców, których decyzje wpływają na stan tego akwenu. Przykładowo, od sposobu prowadzenia działalności rolniczej zależy, ile fosforu i azotu dostaje się do morza. To z kolei przekłada się na tempo procesu eutrofizacji i zakwity sinic (groźnych dla zdrowia człowieka), powstawanie stref beztlenowych, pozbawionych życia.

[link usunięty]
11 październik 2016 : 19:56 mare Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter