Prawo, polityka

Jedenastu marynarzy, w tym kilku z Polski, liczy, że nadchodząca aukcja kontenerowca umożliwi im jego opuszczenie. Statek został aresztowany i znajduje się na kotwicowisku u wybrzeży Florydy od kwietnia br.

Wyraźnie widoczny w sercu nadmorskiej dzielnicy Fort Lauderdale Delphinus o ładowności 600 TEU został aresztowany i skierowany na kotwicowisko dwie mile morskie od Portu Everglades. Jednak, w przeciwieństwie do prawie 1700 kontenerowców, które podróżują w tym rejonie każdego roku, statek ten nie ma portu docelowego.

Ostatni ładunek został przejęty tuż przed jego aresztowaniem, 23 kwietnia br. z powodu sporu finansowego pomiędzy właścicielem - niemiecką spółką R.S.T. Schiffahrtsgesellschaft mbH & Co. KG a firmą czarterującą - AFCO Shipping, importerem produktów z siedzibą na Florydzie, która zarzuca armatorowi straty w wysokości ponad 700 tys. dolarów. Miał to być wynik awarii silnika i zbyt długiego rejsu między Gwatemalą, a Florydą.

Po tym, jak armator stał się niewypłacalny, statek przekazano powiernikowi, który utrzymuje go "sprawnym" do momentu znalezienia nowego właściciela. W tym celu, zbudowany w 1997 roku kontenerowiec wystawiono na aukcję. Pierwszą licytację rozpoczęto od kwoty 750 tys. dolarów, ale okazało się jednak, że kwota jest zbyt wysoka. Delphinus zostanie ponownie wystawiony 11 sierpnia za minimalną kwotę wywoławczą 100 tys. dolarów.

W wyniku postępowania sądowego załoga statku - obywatele Ukrainy, Filipin i Polski - została zatrzymana na pokładzie jednostki. Kilku z nich, po namowach, otrzymało pozwolenie zejścia na ląd, pod warunkiem przebywania w domu marynarza - Seafarers’ House w Fort Lauderdale (Floryda), którego dyrektor oferuje połączenie ze statku w ramach funduszu awaryjnego. Mogą tam odpocząć w sali rekreacyjnej, pograć w bilard czy porozmawiać z kapelanem.

Delphinus, jeśli znajdzie nowego właściciela, zostanie ponownie włączony do serwisu lub trafi na złomowisko. Priorytetem będzie jednak zwrot zaległych wypłat marynarzom.

Czytaj także: Duszpasterstwo Ludzi Morza z Gdyni na ratunek marynarzom

AL

Źródło: IHS Fairplay

0 Delphinius
Do czego to dochodzi w pogoni za zyskiem. Stosunkowo nie stary przecież statek ma iść na żyletki ? Wysiłek tysięcy ludzi przy jego budowie pójdzie na marne,czy raczej na żyletki..
03 sierpień 2016 : 09:00 edmund Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+2 Edziu 1997 rok tu jest w dzisiejszych czasach stary grat
a wiele młodsze jada na plaze,chinskie jednorazowki przestaja istniec po okolo 15stu latach eksploatacji,do tego armator niemiecki to obecnie cos jak kiedys slynny grek,ekonomia,zero remontow i czesci tylko to co wymuszaja przepisy,do tego dochodzi coraz bardziej niekompetentna i ignorancka załoga i statki sa zarzniete na amen....
03 sierpień 2016 : 13:44 mm Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter