Porty, logistyka

Czołowi, zachodni armatorzy statków tną koszty i chcą w Polsce naprawiać kontenery, w których transportują towary do portów na całym świecie. Warsztaty w Skandynawii czy w Niemczech są już dla nich zbyt drogie. Skorzystają na tym porty w Gdańsku i Gdyni, a także polskie firmy, współpracujące z takimi potentatami, jak duński Maersk czy francuski CMA CGM.

Sytuację wyczuli jako pierwsi zarządcy gdyńskiej spółki Balticon, największego w Polsce operatora ruchu kontenerowego. Firma zawarła 30-letnią umowę dzierżawy nieruchomości na terenie Portu Morskiego w Gdańsku. Na placu o powierzchni 5 hektarów spółka zamierza rozbudować swój gdański depot oraz stworzyć pierwszy w Polsce warsztat remontowy kontenerów chłodniczych, który będzie mógł przejąć istotny wolumen napraw z ośrodków w Bremerhaven, Hamburgu i Goeteborgu. Balticon szacuje, że po uruchomieniu wszystkich planowanych usług samego serwisu, przychody spółki wzrosną o około 21 mln zł rocznie w terminie nie dłuższym niż 3 lata.

Czytaj także: Gdańska firma Balticon inwestuje...

- W przypadku pojawienia się w Gdańsku nowych armatorów, inwestycja pozwoli na elastyczny wzrost i dostarczenie im niezbędnych usług - twierdzi Tomasz Szmid, prezes zarządu Balticon S.A. - Spowoduje też przyciągnięcie do Polski większej ilości zleceń, wykonywanych dotychczas w Zachodniej Europie, a tym samym poprawi pozycję konkurencyjną Portu Gdańsk w stosunku do innych portów Europy i regionu Bałtyku. Dzięki umowie z portem w Gdańsku, mamy zapewnioną przestrzeń niezbędną do rozbudowy zaplecza usługowego i bezpieczne warunki inwestycyjne na najbliższych 30 lat, co stanowi najdłuższy dopuszczalny prawem okres zawierania umów dzierżawy.

Za przykładem Balticonu chcą pójść także inne firmy. To o tyle istotne, że przewozy kontenerów do bałtyckich portów systematycznie rosną. Tylko w pierwszym półroczu 2012 r. Bałtycki Terminal Kontenerowy (BCT) w Gdyni przeładował 204 600 TEU (kontenerów 20-stopowych). To wynik o 17,4 proc. lepszy od porównywalnego okresu w 2011 roku.

- Cieszymy się, że nasz terminal osiąga coraz lepsze wyniki, ale zdajemy sobie sprawę, że wciąż musimy inwestować, zwiększając zdolności przeładunkowe i szybko zacząć obsługiwać połączenia bezpośrednie z Azji - mówi Krzysztof Szymborski, prezes BCT. - Trwały wzrost utrzyma się, jeśli Gdynia sprawnie przeprowadzi kolejne pogłębienie kanałów portowych.

Czytaj także: Bałtycki Terminal Kontenerowy zwiększa przeładunki

Zwiększenie przeładunków notuje także drugi z gdyńskich terminali kontenerowych, Gdynia Container Terminal (GCT), jedna z najmłodszych tego typu trójmiejskich spółek, funkcjonująca zaledwie od 2005 r. Jego zdolności przeładunkowe to 250 tys. TEU w skali roku.

Jeszcze lepszymi wynikami pochwalić się może Deepwater Container Terminal (DCT) w Gdańsku. Tylko w 2011 r. poziom przeładunków przekroczył 1 milion TEU. Jeszcze w 2009 r. wskaźnik ten sięgnął zaledwie 162,3 tys. TEU.

Marian Wielosz, ekonomista, ekspert branży morskiej, nie ma wątpliwości, iż tendencja ta utrzyma się, a polskie firmy na tym skorzystają.

- Od transportowania towarów kontenerami, drogą morską czy lądową, nie ma obecnie odwrotu, to najbardziej efektywna metoda przewozu - mówi Wielosz. - W związku z tym zachodni armatorzy w kontekście naprawy kontenerów coraz chętniej będą oglądali się na wyspecjalizowane firmy w Polsce, bowiem koszty robocizny w naszym kraju są znacząco niższe niż w Niemczech, Holandii, a szczególnie w państwach Skandynawii. Jeszcze taniej można dokonywać takich napraw w krajach azjatyckich, jednak odległość od głównych, europejskich szlaków przewozowych powoduje, iż w wielu przypadkach nie jest to opłacalne. Szymon Szadurski

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter