Offshore

Norweski Statoil uruchomi plan eksploatacji gigantycznego, wartego 29 miliardów dolarów pola naftowego. To najdroższy europejski projekt podmorski, który ma być jednym z najtańszych źródeł ropy na świecie. Firma oczekuje, że będzie rentowny nawet po ostatnim załamaniu cen.

Statoil podał w piątek, że uruchomi złoże Johan Sverdrup na Morzu Północnym do 2019 roku i że będzie ono przez 50 lat produkować do trzech miliardów baryłek ekwiwalentu ropy (boe). Inwestycja ma tchnąć nowe życie w podupadający norweski sektor naftowy.

Projekt ma być rentowny nawet przy cenie poniżej 40 dolarów za baryłkę. Daje to Statoilowi znaczącą marżę nawet po spadku ceny ropy Brent do około 60 dolarów z ponad 100 dolarów w czerwcu ubiegłego roku.

Kiedy projekt zostanie uruchomiony, koszty operacyjne mają wynosić niespełna pięć dolarów za baryłkę.

Pierwsza faza projektu Sverdrup, która ma przynieść do 2,4 miliarda boe, będzie kosztować 15,4 miliarda dolarów. Suma ta mieści się w górnej granicy wcześniejszych szacunków, ale jedynie nieznacznie przekracza oczekiwania analityków.

Znalezione w 2010 roku przez Lundin Petroleum i Statoil złoże Sverdrup było przypadkowym odkryciem na obszarach już wcześniej intensywnie eksplorowanych. Mniejszym firmom naftowym dało to nadzieję na znalezienie ropy na terenach, które wcześniej odpuściły sobie wielkie koncerny.

Stojąc w obliczu spadku produkcji, Norwegia wprowadziła dekadę temu bezprecedensowy rabat podatkowy na koszty eksploracji, sięgający 78 procent. Brytyjskie firmy wskazują go jako wzór do naśladowania, ponieważ wzmacnia on możliwości finansowe mniejszych eksploratorów. Koszt postawienia szybu wiertniczego może sięgać nawet 100 milionów dolarów.

Rabat oraz sukces Sverdrupa znacznie zwiększył aktywność eksploracyjną i doprowadził do kilku dalszych odkryć. Mogą być one tanie w eksploatacji, biorąc pod uwagę rozległą infrastrukturę naftową na Morzu Północnym.

Akcje Statoil wzrosły, gdy Sverdrup, nazwany tak na cześć XIX-wiecznego premiera, wszedł w kolejną fazę rozwoju po przedstawieniu przez koncern rządowi planu realizacji.

SPORY

Czkawką odbijają się natomiast kwestie własnościowe projektu. Udziałowcy zwrócili się do rządu norweskiego o jego podział.

„Ponieważ osiągnięcie porozumienia w sprawie tego partnerstwa okazuje się niemożliwe, nie możemy podpisać porozumienia”, powiedział Karl Johnny Hersvik, prezes Det Norske, jednego z udziałowców.

Spory nie powinny jednak opóźnić projektu i nawet Det Norske, jedyny hamulcowy inwestycji, przyznaje, że powinna ona ruszyć pełną parą.

„Nie sądzę, by rząd cokolwiek zmienił”, powiedział Morten Lindbaeck, analityk w firmie Fondsfinans.

Do czasu decyzji rządu, oczekiwanej na wiosnę, Statoil będzie miał 40,0267 procent, Lundin 22,12 procent, państwowy holding Petoro 17,84 procent, Det Norske 11,8933 procent, a duński Maersk 8,12 procent.

Pomniejsi akcjonariusze posiadają od jednego do 2,5 procent.

Onet.pl

1 1 1 1

Newsletter