Inne

24 października obchodziliśmy Światowy Dzień Migracji Ryb. Miał on na celu zwrócenie uwagi na ogromną rolę ryb wędrownych nie tylko w przyrodzie, ale także w życiu miliardów ludzi na całym świecie. Niestety przez niszczenie rzek zwierzęta te wymierają w zatrważającym tempie, a my bezpowrotnie tracimy wiele cennych i niesamowitych gatunków.

Ryby wędrowne to niezwykła grupa gatunków, które migrują z morza do rzek, lub z rzek do morza, w celu rozmnażania się, poszukiwania pożywienia i odpowiednich miejsc do bytowania. Poruszają się wykorzystując prądy wody, pola magnetyczne, zmysł smaku i zapachu.

Ogromna rola ryb wędrownych

Ryby wędrowne to kluczowe ogniwo w łańcuchu pokarmowym dla wielu gatunków zwierząt, są częścią zdrowych i produktywnych ekosystemów rzecznych, ale przede wszystkim odgrywają ogromną rolę dla miliardów ludzi na całym świecie. Dostarczają pożywienia i środków do życia, mają duże znaczenia dla gospodarek, szczególne korzyści przynoszą lokalnym społecznościom, utrzymującym się z rybołówstwa.

Życie w rzekach zamiera

Populacja wędrownych ryb słodkowodnych w ciągu 50 lat spadła średnio o 76%, w tym w Europie aż o 93%! Ten szokujący spadek jest bezpośrednim skutkiem zniszczenia swobodnie płynących rzek, m.in. z powodu budowy tam i barier. Rzeki i mokradła to najszybciej ginące ekosystemy – od 1700 roku straciliśmy 90% terenów podmokłych na świecie. W Polsce obszary te również są w złym stanie, tylko ok. 25% z nich pozostało w stanie zbliżonym do naturalnego. Regulacje, betonowanie, przegradzanie rzek barierami, zanieczyszczenia, szkodliwe prace utrzymaniowe, niszczycielskie inwestycje - to wszystko sprawia, że tracimy te cenne obszary, a wraz z nimi wiele gatunków zwierząt, w tym ryb wędrownych.

Gdzie się podziały tamte łososie?

Ponad połowa krajowych gatunków ryb śródlądowych (w tym wędrownych) jest zagrożona wymarciem lub jest całkowicie uzależniona od pomocy człowieka (zarybiania). Ostatnia dzika populacja łososia w Polsce, utrzymująca się na rzece Drawie, wymarła w latach 80. ubiegłego wieku. Największe szkody w populacjach spowodowało wybudowanie stopnia wodnego we Włocławku - odciął on rybom wędrownym dostęp do 80% tarlisk w dorzeczu Wisły! W efekcie niegdyś bardzo liczna i ważna pod względem gospodarczym populacja wiślanej troci wędrownej wymarła, a wiślana populacja certy znalazła się na krawędzi zagłady.

Jurassic Park, czyli powrót dinozaura do naszych rzek

Jesiotr ostronosy to gatunek, którego bezpośredni przodkowie występowali w okresie jurajskim czyli około 200 mln lat temu. Przez setki milionów lat radził sobie z licznymi przeciwnościami losu, aż na jego drodze (i to dosłownie) stanęły tamy. Przełowienie oraz bariery na rzekach doprowadziły do wymarcia jesiotra ostronosego we wszystkich krajach nadbałtyckich. W Polsce bezpośrednią przyczyną była budowa tamy we Włocławku w latach 60. Jesiotry zamieszkujące największe rzeki w Polsce: Wisłę i Odrę, osiągały rozmiary dziś niewyobrażalne - ostatni odłowiony w Polsce w 1965 roku pod Chełmnem jesiotr, mierzył prawie trzy metry i ważył 135 kg!

Fundacja WWF Polska we współpracy z Instytutem Ekologii Wód i Rybactwa Śródlądowego w Berlinie, Instytutem Rybactwa Śródlądowego w Olsztynie oraz Polskim Związkiem Wędkarskim Okręgiem w Toruniu bierze udział w programie restytucji (odtworzenia populacji) jesiotra ostronosego w zlewni Odry i Wisły na obszarze Polski i Niemiec. Wstępne badania wskazują, że poniżej stopnia wodnego Włocławek są miejsca, które spełniają wymagania siedliskowe i jesiotry potencjalnie mogą się tam rozradzać. Jest szansa na to, że te „dinozaury” powrócą do naszych rzek, o ile nie powstanie planowany stopień wodny Siarzewo. Zaprzepaści on na zawsze program i szansę powrotu jesiotra do naszych wód oraz przyczyni się do wymierania kolejnych gatunków.

rel (WWF Polska)

0 to wasz wina
to jest hipokryzja ekologow ,jeden z glownych powodow ,ze nie ma lososia i troci w wisle sa foki , ktore sami zainstalowali przy ujsciu rzek nie wspomne o kormoranach , ktore zaciekle bronia
26 październik 2020 : 13:35 edredon Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 foky
Rybaków boli du*pa bo foki praktycznie wyeliminowały zbrodnicze i bandyckie połowy łososi i troci w ujściu Wisły. 500m strefa ochronna w ujściu rzek to jest jakiś żart. Gdy rybacy mieli w tym roku postojowe każdy widział ile i jakie były ciągi tarłowe ryb. Pomijam już, że rzekami płynie syf, są mocno przekształcone przez człowieka, turbiny Mewek mielą spływające smolty dodać UDN, plus spore kłusownictwo, drapieżnictwo ze strony fok i kormoranów. A wszyscy są wielce zdziwieni gdzie są ryby. Panowie Rybacy nie szukajcie se wrogów wśród ekologów, tylko walczcie razem z nimi o racjonalna gospodarkę wodna, udrożnienia, poprawę jakości wody itd. Ryb dla wszystkich wtedy wystarczy.
26 październik 2020 : 14:18 trututututuu Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
0 Rzeczni
I w ujściu Wisły nie łowią rybacy morscy, tylko śródlądowi, rzeczni którzy spływają z nurtem z niewodem spławnym, wygarniającym wszystko co w morzu żyje.
27 październik 2020 : 05:55 Morski__ Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
1 1 1 1

Newsletter