Inne
Niespodziewane przygody przeżyli członkowie załogi katamaranu "IMOR", którzy przed tygodniem wyruszyli z Gdyni na Morze Północne, aby odnaleźć wrak legendarnego, polskiego okrętu podwodnego ORP "Orzeł".


Uczestnikom ekspedycji na razie nie dopisuje szczęście, niemal na półmetku 17-dniowej wyprawy nie udało im się natrafić na ślad "Orła", wykryli natomiast niezidentyfikowany wcześniej handlowy statek parowy. Członkowie Ekspedycji Orzeł zmagać się muszą ponadto z silnymi sztormami, które w czwartek zmusiły ich do przerwania poszukiwań.

- Kierownictwo wyprawy uznało tego dnia, że ze względów bezpieczeństwa przebywanie katamaranu na otwartym morzu jest niemożliwe - mówi Wojciech Godlewski z biura prasowego wyprawy. - Obecnie jednak "IMOR" wrócił już na pozycję, na której przerwał poprzednio poszukiwania i badania są kontynuowane.

Monotonię przeczesywania dna morskiego 16-osobowej załodze katamaranu umiliło natomiast niespodziewane zdarzenie, do którego doszło, gdy "IMOR" z włączonym sonarem przepływał przez jedną z Cieśnin Duńskich. Specjalistyczne urządzenia zasygnalizowały obecność wraku, jak się później okazało, mierzącego około 60 m i szerokiego na 8-12 m parowego statku handlowego.

Jednostka jest obecnie w fatalnym stanie, zdaniem członków ekspedycji musiała wpaść na minę podczas II wojny światowej. Reszty dzieła zniszczenia rozerwanego doszczętnie kadłuba dokonały silne prądy morskie.

Nowe odkrycie cieszy, ale wyprawie najbardziej zależy jednak na zlokalizowaniu "Orła". Uczestnicy ekspedycji szansę na powodzenie przed wyjściem w morze oceniali na 80-90 procent. Optymizm taki wynikał m.in. z faktu, iż członkowie Morskiej Agencji Poszukiwawczej przez niemal trzy lata dokładnie analizowali norweskie, polskie, alianckie i niemieckie archiwa, aby na ich podstawie ustalić najbardziej prawdopodobny scenariusz zatonięcia polskiego okrętu podwodnego.

Po lekturze tych wszystkich dokumentów doszli do przekonania, że "Orzeł" musiał pójść na dno na skutek wpłynięcia w niemieckie pole minowe. Zostało ono ustawione przez Kriegsmarine kilka dni przed ostatnim patrolem okrętu, alianci nie wiedzieli o nim, dlatego nie ostrzegli załogi o grożącym niebezpieczeństwie. Znane są dokładne współrzędne dawnego pola minowego, poszukiwacze wyznaczyli więc strefę 15 na 20 mil morskich, w której ich zdaniem spoczywa wrak.

Jeśli nie mylą się w swoich obliczeniach i uda im się przeczesać cały teren minowiska, "Orła" odnajdą, bo specjalistyczny sprzęt na pewno wykryje jego wrak. Problemem mogą być jednak warunki pogodowe.

- Katamaran "IMOR" musi wrócić 13 sierpnia do Gdyni, bo zaangażowany jest w kolejne projekty - mówi Wojciech Godlewski.

Jeśli więc sztormy uniemożliwiłyby poszukiwania w kolejne dni, nie uda się przeczesać całego terenu.

Odnalezienie wraku byłoby sensacją na światową skalę. Legendarny okręt, będący dumą polskiej floty, zatonął w niewyjaśnionych okolicznościach w maju lub czerwcu 1940 r. Jego 60-osobowa załoga wsławiła się wcześniej m.in. brawurową ucieczką z portu w Tallinie, w którym "Orzeł" został internowany. Jednostka po tej akcji dołączyła do sił alianckich, a podczas walk u wybrzeży Norwegii zatopiła niemiecki statek "Rio de Janeiro" z żołnierzami i wojskowym sprzętem na pokładzie.
0 szansa dla Orła
Poszukiwacze oceniali przed wyjściem szansę odnalezienia wraku "Orła" na 90 -100%. Tuż przed wypłynieciem na 80-90%. Teraz pisze się o mniejszych szansach. Jestem pewny, ze to jest w granicach 1% tylko.
"Szukaja igły w stogu siana".
Ale cwaniaczki naciągnęli sponsorów.
04 sierpień 2008 : 09:53 okrętowiec | Zgłoś
0 re: szansa dla Orła
A ty co zrobiles zeby go odnalezc? Sponsora nikt nie naciagnal bo sponsorzy nie sa idiotami, a jedynym cwaniaczkiem jestes ty krytykujac ludzi ktorzy maja jakies idealy i probuja zrobic w zyciu cos wiecej niz siedzenie na forum i obsrywanie innych.
27 październik 2008 : 23:32 Jozef | Zgłoś

Comments are now closed for this entry

1 1 1 1

Źródło: