Inne

       Przypomnijmy: admirał Marek Brągoszewski był wtedy komandorem i szefem sztabu 9 Flotylli Obrony Wybrzeża w Helu. Fotel dowódcy jednostki zajmował późniejszy admirał Jędrzej Czajkowski. Akcją przeładowywania paliwa w portach marynarki dowodził z Gdyni admirał Romuald Waga - były szef MW.
- To niewiarygodne, co opowiada admirał Brągoszewski - mówi jeden z oficerów 9 Flotylli. - Mało, że wiedział, to jeszcze widział. Nie trzeba było nawet się wysilać, przecież okna sztabowe były na wprost.
Burmistrz Helu w latach 1990-1991 - Sylwester Ostrowicki - również nie wierzy admirałowi. - Jak można przeczyć oczywistym faktom, przecież wszyscy w Helu wiedzieli i nadal wiedzą, że nielegalne transporty kursowały torowiskiem przez półwysep.

       Nie tylko Hel o wszystkim wiedział, wiedziała też Jurata. Oto, czego dowiedzieliśmy od jednego z mieszkańców kurortu: - Plama na mundurze - denerwuje się. - To było bardzo głośne w latach 90. Całe tabory cystern przejeżdżały przez Juratę. Wystarczy wejść w środowisko rybaków, pamiętam jak narzekali na tłuste plamy na wodzie. Ryba w tym czasie miała wstrętny posmak.

       Burmistrz Ostrowicki zapukał wówczas z interwencją do drzwi wojewody gdańskiego Macieja Płażyńskiego, ale ten był bezradny. - To były inne czasy - mówi obecny wicemarszałek Senatu. - Marynarka Wojenna to było państwo w państwie. Władze cywilne nic nie mogły zrobić. Burmistrz Ostrowicki był pierwszym, który wypowiedział wojnę podejrzanym praktykom.

       Dotarliśmy również do jednego z obecnych pracowników bosmanatu portu rybackiego w Helu. Zdradził nam w szczegółach, jak wyglądał przeładunek ropy z tankowców do cystern. - Przepompowywali za dnia, węży pilnowali pracownicy cywilni wojska i podoficerowie - opowiada mężczyzna. - Nie robili tego za darmo. Czekali na te tankowce jak na mannę z nieba.

       Nocą pociągi odjeżdżały z Helu do rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach na Śląsku. Bywało, że jeden taki skład liczył ponad setkę cystern. - Naprawdę baliśmy się katastrofy - dodaje mieszkaniec Helu. - Gdyby cysterny wybuchły, to ludzie płonęliby jak pochodnie. Od nas nie ma dokąd uciec.

Autor: Karolina Ołoś, Darek Janowski

Komentarze

0 Troche inne spojrzenie!!!!!!
Co do treści tego artykulu to wiele w nim całkowitego fałszu. nie mogloby być aby ścisłe dowództwo Flotylli w tym obecny admirał Bragoszewski nie wiedział o tym że na jego terenie przeładowywane sa tankowce skoro okna jego gabinetu wychodzily na molo portu wojennego. Nigdy na teren Portu wojennego Hel nie wprowadzano więcej niz 15 cystern. Tyle tylko mogło wytrzymać torowisko reszta cystern była rozmieszczona w reionie Redy i tam oczekiwała na sygnał. Przecietnie rozladunek tankowca to ok. 120 do 200 cystern w zależnoścvi od pojemności w/w. Pamietam dokładnie że aiwiekszy tankowiec miał 6 tysięct ton wyporności. Myśle że morze bedzie mi dane napisać troche więcej na ten temat. Ale jeszcze nie teraz.
18 listopad 2006 : 17:04 zybipomorze | Zgłoś
0 Link do artykułu 25 wrzesień 2007 : 13:08 Link do artykułu | Zgłoś

Comments are now closed for this entry

Źródło: