Inne

      Przeładunki trwały kilka miesięcy - mówi reporterom "Dziennika" Sylwester Ostrowicki, burmistrz Helu w latach 1990-91. Przy wojskowych nabrzeżach cumowały tankowce - niektóre z nich o wyporności nawet 10 tysięcy ton. Paliwo na cysterny kolejowe pompowali marynarze i żołnierze Wojsk Ochrony Pogranicza.
- Potem transporty odjeżdżały do rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach na południu Polski - mówi Ostrowicki. - Helskie torowiska były zupełnie nieprzystosowane do tak ciężkich składów. Półwyspowi groziła katastrofa ekologiczna.

      Kiedy Sylwester Ostrowicki spotkał się twarzą w twarz z ówczesnym dowódcą helskiej jednostki, ten powiedział mu, żeby przestał się interesować wojskowymi sprawami. Rozmówcą burmistrza był szef 9 Flotylii Obrony Wybrzeża - komandor Jędrzej Czajkowski. Kilka miesięcy później awansował na zastępcę dowódcy Marynarki Wojennej. Funkcję tę pełnił do 2005 roku. Na emeryturę odszedł w stopniu admirała floty.
Podwładnym Czajkowskiego w Helu był obecny zastępca dowódcy MW admirał Marek Brągoszewski. Jednak wszystko wskazuje, że Czajkowski i Brągoszewski byli tylko tłem dla prawdziwego decydenta - pierwsze skrzypce w nielegalnym procederze grał wieloletni dowódca marynarki admirał Romuald Waga. Nic mu nie grozi, tak samo jak innym oficerom. Cała sprawa uległa już bowiem przedawnieniu.

      Wiosną 1991 roku zaalarmował mnie bosman portu rybackiego o plamie ropy, która pojawiła się na morzu w pobliżu Helu - opowiada Sylwester Ostrowicki, burmistrz Helu w latach 1990-91. To zanieczyszczenie zwróciło Ostrowickiego uwagę na zwiększony ruch w helskim porcie wojennym. Burmistrz szybko się dowiedział, że do portu przypływają w zwiększonej liczbie tankowce, następnie marynarze przeładowują ropę do cystern, które drogą kolejową trafiają do rafinerii w Czechowicach-Dziedzicach na Śląsku. Pierwsze tankowce pojawiły się na helskiej redzie wczesną wiosną 1991 roku. Port wojenny obsługiwał je, co najmniej przez 6 miesięcy.
- Ja i moi koledzy z samorządu byliśmy wstrząśnięci - mówi były burmistrz. - Dziesiątki tysięcy ton ropy pompowano do tysięcy cystern. Te ogromne transporty przemieszczały się przez półwysep po zużytych torowiskach. Czekaliśmy na katastrofę ekologiczną.
Gdy Ostrowicki zapytał dowódcę helskiej jednostki o transporty paliwa, w odpowiedzi usłyszał: "Nie zajmuj się pan tym, bo to sprawa wojska". Powiedział mu to wiosną 1991 roku dowódca 9 Flotylli Obrony Wybrzeża w Helu, kmdr Jędrzej Czajkowski, który kilka miesięcy później awansował na zastępcę dowódcy Marynarki Wojennej.

      Szefem sztabu tej jednostki był wtedy dzisiejszy z-ca dowódcy MW admirał Marek Brągoszewski. Zapytaliśmy go, czy wiedział o masowych przeładunkach paliwa w porcie wojennym.
- Kiedy byłem szefem sztabu i dowódcą w Helu, nie stwierdziłem żadnych takich transportów - odpowiedział admirał.
O zgodę na przeładunek paliwa w portach marynarki w Helu, w Gdyni i w Gdańsku na początku 1990 roku zwrócił się do gen. Floriana Siwickiego - ostatniego komunistycznego ministra obrony, admirał Romuald Waga. Zgodę taką dostał. Dowódca MW zwrócił się też do Wojsk Ochrony Pogranicza, aby odprawy celne paliw nie odbywały się w instytucjach cywilnych. Chciał, by prowadzono je bezpośrednio w portach wojennych. I na to też otrzymał pozwolenie. To otworzyło drogę do nielegalnego przywozu paliwa do Polski.
Ostrowicki pukał do wielu drzwi, ale sprawą zajął się dopiero ówczesny solidarnościowy poseł, Czesław Nowak.
- Kiedy interweniowałem w tej sprawie - przypomina sobie były parlamentarzysta, a dziś radny Gdańska - miałem bardzo ostre starcie z generałem sztabu generalnego Wojska Polskiego.
Nowak przypomina, że aby bez przeszkód przeładowywać ropę w takich sytuacjach, na początku lat 90. uchylono rygorystycznie przestrzegany zakaz wpływania cywilnych jednostek do portu wojennego.
- W przepompowywaniu paliwa z tankowców do cystern - mówi Czesław Nowak - brali udział marynarze i żołnierze ówczesnych Wojsk Ochrony Pogranicza.

      Do połowy 1991 roku dowódcą 9 Flotylli Obrony Wybrzeża był kmdr Jędrzej Czajkowski, po nim (przez 6 lat) kmdr Marek Brągoszewski, szef sztabu Czajkowskiego.
Byłego burmistrza Ostrowickiego przesłuchała Prokuratura Apelacyjna w Krakowie, która prowadzi śledztwa w tzw. aferze paliwowej. - To ciekawe zeznania - mówi prokurator Marek Wełna - ale już niestety, prahistoria tego procederu. Sprawa przedawniła się w 2001 roku.

      Tymczasem Prokuratura Garnizonowa w Warszawie przejęła od Apelacyjnej w Krakowie śledztwo, w które zamieszany jest admirał Waga. Dotyczy ono korumpowania wysokich rangą żołnierzy Marynarki Wojennej w Gdyni, udostępnienia baz portu wojennego mafii paliwowej i produkcji paliwa na terenie jednostki.

      Admirał Romuald Waga w latach 1989-1996 był dowódcą Marynarki Wojennej. Od końca lat 70. piastował wysokie funkcje dowódcze w tej formacji. Jest bratem Jana Wagi, byłego szefa Rady Nadzorczej PKN Orlen i eksprezesa Kulczyk Holding - Jan Waga uchodzi za najbliższego współpracownika Jana Kulczyka. Obecnie jest wiceprzewodniczącym RN Kulczyk Holding SA.

Autor: Karolina Ołoś, Darek Janowski

Fot. PAP/ P. Kraszewski

Komentarze

+1 Troszke więcej prawdy!!!!!
Co do faktu że w latach 1991-1992 w porcie wojennym Hel prowadzono prace przy przeładunku tz, polish gazoliny na Helu wiedzieli wszyscy. W tym zamkniętym środowisku tajemnica poliszynela było że część kadry zawodowej i pracowników wojska dorabiała przy przeładunku paliwa z tankowców do cystern. Za 8 do 12 godzin pracy bo tylko tyle czasu mogła pracować jednorazowo zmiana zarabiano miesięczn pensie. Do pracy powołano nawet zespół gosopdarczy w KPW Hel. Co do innych spraw to odsyłan do list pracowników zespołu gospodarczego oraz innych dokumentów ewidencyjno rozliczeniowych. Gdyby brak było wspomnianej dokumentacji to dysponuje xsero w/w . To ciekawy materiał dla prokuratury.
18 listopad 2006 : 16:10 tropiciel prawdy | Zgłoś
0 Link do artykułu 25 wrzesień 2007 : 13:08 Link do artykułu | Zgłoś

Comments are now closed for this entry

Źródło: