Bezpieczeństwo, Granice

MSZ Rosji oświadczyło w czwartek wezwanej do resortu ambasador Wielkiej Brytanii w Moskwie Deborah Bronnert, że działania brytyjskiego okrętu na Morzu Czarnym były "prowokacyjne i niebezpieczne", a działał na wodach terytorialnych Federacji Rosyjskiej.

Brytyjska jednostka - według MSZ Rosji - naruszyła "granicę państwową Federacji Rosyjskiej na wodach Morza Czarnego". Jako miejsce tych działań resort wskazał rejon Sewastopola.

Na spotkaniu z ambasador Wielkiej Brytanii zakomunikowano jej "zdecydowany protest z powodu naruszenia granicy Federacji Rosyjskiej i prowokacyjnych i niebezpiecznych działań okrętu Wielkiej Brytanii na morzu terytorialnym Federacji Rosyjskiej" - głosi komunikat MSZ wydany po spotkaniu.

Rosyjski resort spraw zagranicznych oświadczył ponadto, że "w razie powtórzenia się podobnych prowokacji cała odpowiedzialność za ich ewentualne konsekwencje spoczywać będzie całkowicie na stronie brytyjskiej".

Po środowym incydencie rząd w Londynie podkreślił, że wody wokół Krymu nie są rosyjskimi, lecz ukraińskimi, bo aneksja półwyspu nie została uznana przez społeczność międzynarodową.

Znajdujący się na pokładzie brytyjskiego okrętu korespondent BBC relacjonował, że jednostka była nękana przez rosyjskie siły zbrojne. Jak opisywał Jonathan Beale, nad HMS Defender przeleciało co najmniej 20 samolotów i płynęły za nim dwa okręty straży przybrzeżnej, czasem zbliżając się do niego nawet na odległość 100 metrów.

Dziennikarz przekazywał, że w momencie, gdy HMS Defender zbliżał się do południowego cypla okupowanego przez Rosję Krymu, jego załoga była już na stanowiskach, a systemy uzbrojenia na pokładzie zostały już załadowane. HMS Defender zamierzał płynąć przez wody terytorialne Krymu, a kapitan podkreślał, że chodziło tylko o bezpieczne przejście przez uznany międzynarodowo szlak żeglugowy.

Anna Wróbel 

Fot.: Royal Navy

Zaloguj się, aby dodać komentarz

Zaloguj się

1 1 1 1

Źródło:

Newsletter