Bezpieczeństwo, Granice

Po zbudowaniu Nord Streamu 2 Rosja nie wstrzyma tranzytu gazu przez Ukrainę, bo są kraje zależne od tego tranzytu, takie jak Mołdawia - poinformował we wtorek w Brukseli rosyjski ambasador przy UE Władimir Czyżow. Skrytykował też USA za podejście do NS2.

Przypomniał, że budowa Nord Streamu 2 już się rozpoczęła, a Rosja jest świadoma, że istnieją "pewne siły", które nie są zadowolone z tego, że ten gazociąg powstanie. "Pewne siły w UE i poza UE" - zaznaczył.

Dodał, że brak tego zadowolenia wynika m.in. z obaw, że wstrzymany zostanie tranzyt gazu przez Ukrainę. "Nie zostanie, ponieważ część krajów będzie ciągle potrzebowała rosyjskiego gazu, który będzie dostępny tylko poprzez gazociągi tranzytowe na Ukrainie. Wymienię Mołdawię, która jest w 100 proc. uzależniona od rosyjskiego gazu dostarczanego przez Ukrainę" - zaznaczył.

Dodał, że część krajów, które nie są bezpośrednimi odbiorcami gazu przez gazociągi ukraińskie, wyraża obawy o to, że jeśli tranzyt zostanie zatrzymany, to "Ukraina straci 2-3 mld euro opłat tranzytowych, które otrzymuje rocznie", i że w efekcie "będą musiały zrekompensować Ukrainie tę stratę, żeby uchronić gospodarkę ukraińską przed totalnym upadkiem".

Zaznaczył, że kraje mają też własne powody, by odnosić się z niechęcią do tego projektu. Jako przykład wymienił sprzeciw USA. Jego zdaniem wynika to z faktu, że Amerykanie chcą eksportować gaz LNG do Europy. "Można to nazwać nieuczciwą konkurencją" - dodał.

Czyżow zaznaczył, że spotkał się też z opinią przedstawiciela Departamentu Stanu USA, zgodnie z którą Nord Stream 2 może zostać użyty do celów szpiegowskich. "Przypomina mi to film z Jamesem Bondem 'W obliczu śmierci', w którym agent został umieszczony w kapsule i wysłany rurociągiem z Czechosłowacji do Austrii. Jeśli ludzie tworzą politykę zagraniczną na takich założeniach, to trudno z nimi rozmawiać" - powiedział.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1,2 tys. km dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Gazociąg ma być gotowy do końca 2019 r. Polska, kraje bałtyckie i Ukraina sprzeciwiają się temu projektowi.

Krytyczne stanowisko wobec projektu mają również USA. W marcu rzeczniczka Departamentu Stanu USA Heather Nauert wyraziła opinię, że Nord Stream 2 "może podkopać ogólne bezpieczeństwo energetyczne i stabilność Europy i daje Rosji dodatkowe narzędzie nacisku na państwa Europy, takie jak Ukraina. Pamiętamy, co Rosja zrobiła w przeszłości wobec Ukrainy, zakręcając kurek gazociągu w środku zimy, przez co wiele ukraińskich rodzin nie miało ogrzewania, nie mogło przygotować posiłków. Naszym zdaniem jest to po prostu niegodziwe" - podkreśliła.

USA oświadczyły również, że udział w budowie gazociągu Nord Stream 2 grozi nałożeniem amerykańskich sankcji na firmy związane z tym projektem.

Budowa gazociągu rozpoczęła się 15 maja w Niemczech. Nord Stream 2 ma biec równolegle do uruchomionego w 2011 r. gazociągu Nord Stream. Partnerami rosyjskiego Gazpromu w tym projekcie są zachodnie firmy energetyczne: austriacka OMV, niemieckie BASF-Wintershall i Uniper, francuska Engie i brytyjsko-holenderska Royal Dutch Shell.

Rosyjski Gazprom zapowiada, że po wybudowaniu Nord Stream 2 tranzyt przez Ukrainę może być utrzymany w "pewnej skali", przy czym strona ukraińska powinna uzasadnić "celowość ekonomiczną nowego kontraktu" tranzytowego.

Z Brukseli Łukasz Osiński

1 1 1

Źródło: