Bezpieczeństwo, Granice

Przez liczne polskie media w dniu 3 maja przetoczyła się fala publikacji mówiących o publikacjach rosyjskich wskazujących na "polski okręt zwiadowczy" rzekomo wykonujący niebezpieczne (w domyśle - prowokacyjne) manewry - płynący "zbyt blisko" na kursie odbywającego ćwiczenia okrętu rosyjskiego.

Szereg polskich publikacji było pokłosiem materiału video - relacji z ćwiczeń rosyjskiej fregaty relatywnie nowego typu Admirał Makarow (w ramach, których przeprowadzano m.in. strzelania pociskami rakietowymi "Sztil-1") - jaki ukazał się w serwisie informacyjnym i internetowym kanale TV "Teleradiokompanii Zwiezda" / TV Channel Star (tvzvezda.ru), a następnie, z podobnie dezinformującym komentarzem, w serwisie defence.ru.

W związku z rzekomym "incydentem" wiele internetowych kanałów informacyjnych polskich mediów, w tym najbardziej znanych, popularnych, opiniotwórczych i zazwyczaj postrzeganych jako poważne (a były wśród nich strony internetowe czołowych polskich stacji radiowych, tygodników opinii, gazet codziennych i stacji telewizyjnych) publikowało dywagacje na temat niestosowności czy nietrafności rosyjskich zarzutów wobec - rzekomo polskiego - okrętu mającego przeprowadzać manewry "niemal na granicy dozwolonej międzynarodowymi przepisami" - jak podało rosyjskie źródło.

Jeden z popularnych informacyjnych kanałów radiowych (cytowany, notabene, przez poważny, zdawałoby się, tygodnik opinii) wskazywał, że "Informacje rosyjskich mediów zostały natychmiast wyśmiane przez internautów. Nawet laicy mogą policzyć, że odległość 75 kabli to blisko 14 kilometrów, więc trudno mówić o niebezpiecznym zbliżeniu się do rosyjskiej jednostki. Nazwy polskiego okrętu nie ujawniono."

Tymczasem w relacji video, która dała początek całemu "zamieszaniu" (patrz - pod artykułem), widać całą sytuację, która - tak, jak została zarejestrowana i przedstawiona - wygląda dość sztucznie, co oznacza, że jest wysokie prawdopodobieństwo, iż została zainscenizowana - wyreżyserowana. W dość nieudolny, amatorski sposób - dodajmy. Problem w tym, że liczne polskie media dały się na tę inscenizację, pełną nieścisłości lub ewidentnych błędów - złapać.

Widzimy marynarza na otwartym pokładzie rosyjskiego okrętu, meldującego przez okrętowy intercom: "Na namiarze 253 stopni obserwuję zwiadowczy okręt polskiej floty, odległość 75 kabli, podąża kursem w lewo". Bezpośrednio po ujęciu pokazującym ten meldunek obserwatora z okrętu następuje mocne zbliżenie (od szerokiego planu, w którym mieści się pokład rosyjskiego okrętu do okrętu "obcego" faktycznie płynącego w lewo i przecinającego kurs Admirała Makarowa). Na tym obrazie słyszymy słowa komentarza, w którym powtórzona jest informacja o tym, że rzekomo jest to polski okręt, z narracją m.in. o jego "niebezpiecznych manewrach". I faktycznie - jest to okręt zwiadu elektronicznego. Tyle tylko, że odległość między okrętami na pewno nie była niebezpieczna (jak to sugerują rosyjskie źródła), ale z drugiej strony - na pewno była zdecydowanie, znacznie mniejsza niż 75 kabli, czyli pokazany zapis video drastycznie odbiegał od słów rosyjskiego marynarza meldującego przełożonym o sytuacji.

Najciekawsze i najważniejsze (szczególnie w kontekście żywego zainteresowania, jakie w polskich mediach wzbudziła rosyjska akcja dezinformacyjna i dywagacji, jakie w nich snuto na temat odległości 75 kabli, przy której nie może być mowy o "niebezpiecznym zbliżeniu" okrętów) jest chyba jednak to, że okręt, który w rosyjskim materiale video pokazany jest i wskazany wyraźnie w komentarzu jako polski (przy czym informację o jego polskiej przynależności powtarzają bez zająknięcia także polskie media) jest okrętem niemieckim. Jest to - ponad wszelką wątpliwość - jeden z trzech przedstawicieli typu Oste. Jego numer burtowy nie jest wyraźnie widoczny na rosyjskim filmie, ale jest to najprawdopodobniej A53, co wskazywałoby na okręt noszący imię Oker.

Nawiasem mówiąc w pierwszej połowie marca, przy nabrzeżu portu handlowego w Gdyni (w ramach kurtuazyjnej wizyty) zacumował jeden z takich okrętów - Oste (A52).

Pikanterii sprawie nagłośnienia rzekomego incydentu przez polskie media, w ślad za rosyjskimi, dodają następujące okoliczności: Film (zamieszczony poniżej) ukazał się w serwisie YouTube (na kanale TV Zvezda) 2 maja. Tego samego dnia ukazał się on osadzony na stronie defence.ru z komentarzem podtrzymującym wersję o tym, że "niewłaściwe" manewry wykonywał w "pobliżu" rosyjskiego okręt z Polski. Tymczasem już 3 maja na stronie serwisu informacyjnego tvzvezda.ru, czego polskie media głównego nurtu już nie zauważyły, ukazał się tekst przyznający, że rzekomo jakiś (niewymieniony z nazwy) polski okręt faktycznie znalazł się w rejonie, ale w bezpiecznej odległości (wspomnianych wcześniej 75 kabli, czyli teraz była już to odległość bezpieczna, a wcześniej - w materiale video - określano ją jako niebezpieczną), natomiast okrętem, który "blisko" przeciął kurs Admirała Makarova był niemiecki Oker.

Wydaje się, że polskie media powinny być ostrożniejsze w bezkrytycznym, bezrefleksyjnym przekazywaniu rosyjskiej dezinformacji bez stosownego komentarza i sprostowań. I powinny się nieco przyłożyć do nabycia elementarnej wiedzy morskiej i dotyczącej Marynarki Wojennej RP, tak, by móc rozpoznać prawdziwą tożsamość czy przynależność obcego (np. niemieckiego) okrętu, opisywanego jako polski przez mające na celu sianie informacyjnego zamętu zagraniczne media. 

Media4Sea

Niemiecki okręt zwiadu elektronicznego przedstawiony jako polski w materiale rosyjskiego wojskowego serwisu informacyjnego:

1 1 1 1