Bezpieczeństwo, Granice
U wybrzeży Somalii doszło do kolejnego w tym roku ataku. Różnica między niedzielnym atakiem a poprzednimi polegała na tym, że to piraci znaleźli się w opałach: nieomal zostali staranowani przez frachtowiec i musieli się wycofać.

Statki w Zatoce Adeńskiej nie mogą czuć się bezpieczne
Fot. PAP/EPA

Według źródeł w Tokio, dobrze uzbrojeni piraci, poruszający się na dwóch łodziach ostrzelali statek płynący do Mombasy w Kenii. I choć ostrzał spowodował zniszczenia na pokładzie, to kapitan nie poddał jednostki, ale postanowił staranować pirackie łodzie.

Zaskoczeni przestępcy podwinęli ogon i wycofali się.

Piraci do potęgi

Tylko w zeszłym roku u wybrzeży Somalii zaatakowali co najmniej 12 japońskich statków handlowych. Jednak niedzielny atak był pierwszym od rozpoczęcia w 2009 roku na frachtowiec z Kraju Kwitnącej Wiśni.

Według Międzynarodowego Urzędu Morskiego (IMB) w 2008 roku somalijscy piraci zaatakowali około 110 jednostek, z których uprowadzili 42. Najczęściej są to porwania dla okupu i załodze porwanych jednostek nie dzieje się nic złego.

Japonia wysłała na te niebezpieczne wody dwa okręty wojenne, mające chronić frachtowce przed atakami. W sumie rejon patrolują obecnie okręty ośmiu państw. Celem misji jest ochrona transportów z pomocą humanitarną, jak również zabezpieczenie szlaków handlowych.

jak//kdj
1 1 1

Źródło: