Stocznie, Statki
       Tegoroczne, organizowane już po raz dwunasty, Międzynarodowe Targi Morskie BALTEXPO odbywają się pod znakiem nadziei. Piotr Soyka, prezes zarządu Gdańskiej Stoczni "Remontowej" powiada, że dla jego firmy są to targi więcej niż nadziei a raczej pewności, że ta stocznia i cała grupa 27 przedsiębiorstw, której przewodzi, w najbliższej przyszłości kontynuować będzie trwające od kilkunastu lat pasmo sukcesów. Takiej pewności nie mają dwie największe grupy stoczniowe - gdyńsko-gdańska i szczecińska, których losy ostatnio nienajlepiej się układały, ale mają nadzieję. W czym nadzieja?

       Po pierwsze w ożywieniu na rynku przewozów morskich i idącym za tym wzrostem koniunktury w budownictwie okrętowym. Stoczniowcy z zazdrością patrzą na gwałtownie rosnące zyski armatorów, świadomi, że nadpodaż stoczniowego potencjału nie pozwoli im na tak wysokie zdyskontowanie hossy, ale i oni mogą odetchnąć. Trwający kilka lat spadek cen, duszonych głównie przez dumping koreański, który wykończył niejedną stocznię, został zahamowany i tendencja ulega odwróceniu. W ciągu ostatniego roku (do czerwca 2004) ceny nowych statków wzrosły średnio o 29 proc. Od drugiej połowy 2003 obserwuje się największą od dekady dynamikę zamówień na statki. Światowy portfel zamówień wzrósł z 178,5 mln ton nośności do 201,4 mln ton.


Coraz pewniej stoją na nogach

       Drugi czynnik nadziei to powodzenie trudnej i bolesnej restrukturyzacji, jakiej poddane zostały nasze główne stocznie. Choć nie wszystkie problemy, zwłaszcza finansowe, zostały rozwiązane, wygląda na to, że tak Stocznia Szczecińska Nowa jak i Grupa Stoczni Gdynia coraz pewniej stoją na nogach. Potwierdzają to fakty i rysujące się tendencje. O ile w roku 2000 polskie stocznie zbudowały 34 statki o pojemności ok. 500 tys. cgt, to w roku 2003 zaledwie 14 jednostek o pojemności 288 tys. cgt. Ale już w pierwszym półroczu br było niewiele mniej niż w całym roku poprzednim - 12 statków i 246 tys. cgt. Podobna tendencja wystąpiła w zamówieniach. W roku 2000 wartość portfela zamówień wynosiła 3 132 tys. USD, dwa lata póżniej spadła do 1 846 mln, natomiast w tym roku wzrosła do 3 250 mln dolarów.

       Pod względem grubości portfela zamówień Polska znajduje się obecnie na piątym miejscu w świecie i drugim w Europie. Nie daje tojednak bynajmniej mocarstwowej pozycji. Wszystkie trzy mocarstwa znajdują się na Dalekim Wschodzie. Przoduje Korea Południowa, która zagarnia prawie 39 proc. światowego tortu przed Japonią - 28,4 proc. i Chinami - 13,5 proc. Daleko za nimi zostaje europejski lider, Niemcy - 2,9 proc. no i Polska - 2,3 proc.


Szukamy nisz

       Potentatów nie dogonimy i gonić nie zamierzamy,co znajduje potwierdzenie w fakcie, że potencjał produkcyjny naszego przemysłu okrętowego został zredukowany (głównie w Stoczni Gdańskiej) i teraz chodzi o to,by go jak najefektywniej wykorzystywać. Nie da się tego zrobić konkurując wprost z dalekowschodnimi gigantami, które poza efektem skali korzystają z jawnej i ukrytej pomocy państwa bądź dysponują, jak Chiny, bezkonkurencyjnie tanią siłą roboczą. W czym zatem nasze szanse? - We wchodzeniu w nisze,gdzie konkurencja jest słabsza - odpowiada wiceprezes zarządu Stoczni Gdynia, Andrzej Czech. Właśnie pod tym kątem zrekonstruowano portfel zamówień tej stoczni. Jej nisza to przede wszystkim ro-ro samochodowce zabierające po 6 tys.aut oraz kontenerowce gatunku panamax obliczone na 2700 TEU. W tym pierwszym asortymencie jesteśmy jedyni w Europie. W Gdyni właśnie spłynął na wodę ósmy statek tego typu z serii 19. W dzisiejszych czasach tak długa seria to rzadkość, a to wpływa na obniżkę kosztów. W innych niszach szuka szczęścia szczecińska Nowa. Są to wybranej wielkości masowce i drobnicowce oraz gazowce LPG. Najbardziej zaawansowanym "niszowcem",uprawiającym ten proceder z największym powodzeniem jest "Remontowa", która ten człon nazwy ujmuje w cudzysłów, ponieważ z niemniejszym powodzeniem jak klasycznymi remontami zajmuje się przebudową statków i budowa nowych.


Rośnie import wyposażenia

       W czym mają pomóc naszemu przemysłowi okrętowemu targi BALTEXPO? Główny ich organizator, dyrektor Sławomir Majman z Zarządu Targów Warszawskich Biura Reklamy wyróżnia trzy płaszczyzny. Pierwsza to podtrzymanie i intensyfikacja kontaktów polskich stoczni i innych przedsiębiorstw z partnerami zagranicznymi. Przedmiotem tych kontaktów jest głównie import wyposażenia okrętowego, którego wartość sięga 60 proc. wartości statku. Dobrze by było ten import pomniejszyć, ale to zadanie dla polskich kooperantów. I to jest właśnie druga płaszczyzna. Idzie o to, aby wzmóc współpracę polsko-polską, aby przekonać firmy zaplecza, że nasze stocznie mogą być atrakcyjnymi i solidnymi odbiorcami ich produkcji. Różnie z tym w przeszłości bywało, niejeden kooperant wyszedł na tej współpracy jak Zabłocki na mydle, ale teraz ma już być inaczej. Wreszcie płaszczyzna trzecia to działanie na rzecz poprawy wizerunku polskiego przemysłu okrętowego w oczach władz państwowych i instytucji finansowych. - Opinia o polskich stoczniach jest za granicą znacznie lepsza niż w kraju - zaręcza dyr. Majman.


17 państw, 320 wystawców

       Udział w XII Międzynarodowych Targach Morskich BALTEXPO zgłosiło ponad 320 firm z 17 państw: Austrii, Chorwacji, Czech, Danii, Finlandii, Francji, Holandii, Japonii, Kanady, Niemiec, Norwegii, Polski, Rosji, Szwajcarii, Szwecji, USA i Wielkiej Brytanii. Po raz kolejny w hali Olivia pojawią się stoiska zbiorowe m.in. Danii,Holandii, Niemiec i Norwegii. Zdecydowana większość wystawców zaprezentuje wyposażenie okrętowe, a w szczególności elektronikę morską i wyposażenie pokładowe. Znaczny, sięgający roku 2007 portfel zamówień ulokowanych w naszych stoczniach sprawia, że odpowiednio rosną potrzeby importowe w zakresie wyposażenia. Szacuje się, że zrealizowanie wszystkich już zawartych i negocjonowanych kontraktów wymagać będzie zakupienia za granicą urządzeń o wartości ponad miliarda dolarów.

       Tegorocznym targom BALTEXPO towarzyszyć będzie dwudniowa konferencja "Polski przemysł stoczniowy w Unii Europejskiej". Tematyka konferencji obejmuje zasadnicze kwestie związane z przyszłością naszego okrętownictwa w nowych okolicznościach, wynikających z przynależności do UE. Główne tematy sesji to: finansowanie przemysłu stoczniowego w Polsce a zasady jego finansowania w Europie; Polska w Unii - szanse czy ograniczenia; sposoby pozyskiwania środków finansowych; kształtowanie zasobów ludzkich w warunkach otwartego rynku zatrudnienia.

       Tradycyjnie na targach nie zabraknie imprez organizowanych przez instytucje zagraniczne. Warto tu wymienić misję gospodarczą British Marine Equipment Association oraz Dzień Norwegii. Na targi przybędzie też delegacja rządowej administracji tureckiej i grupa tureckich przedsiębiorców. Zapowiadane jest spotkanie z ministrem gospodarki Meklemburgii i tamtejszymi przedsiębiorcami.

       Do tej pory targi BALTEXPO odbywały się w cyklu dwuletnim w latach parzystych. Aby nie konkurować z inną tego rodzaju imprezą wystawienniczą, co jest kłopotliwe szczególnie dla polskich przedsiębiorstw, postanowiono przenieść targi na lata nieparzyste. W związku z tym następne odbędą się już w przyszłym roku.


Przemysław Kuciewicz

Comments are now closed for this entry