Stocznie, Statki
       Wszystkie porty i stocznie podlegające Urzędowi Morskiemu w Gdyni mają już certyfikaty bezpieczeństwa. W innym przypadku od 1 lipca statki omijałyby polskie porty. Urząd Morski zdążył na czas, za to uregulowanie tej sprawy przez parlament nie trafiło jeszcze do podpisu prezydenta RP. Problem w tym, że prawnicy mają rozbieżne zdanie na temat, czy parlament w ogóle powinien był zajmować się tą sprawą.

       Urząd Morski pracował nad certyfikatami bezpieczeństwa niemal pół roku. Wszystko jest uzgodnone z MSZ i już wydano dokumenty dotyczące ochrony portów - we wtorek dla Gdańska, a w środę dla Gdyni, Władysławowa i Elbląga (te porty podlegają certyfikacji przez UM w Gdyni). Do wydania takich certyfikatów zobowiązywał kraje morskie ubiegłoroczny uzupełniający dodatek do międzynarodowej konwencji morskiej SOLAS dotyczący bezpieczeństwa, a wydany po aktach terrorystycznych w USA i na świecie. Sprawą zajął się polski parlament (w ostatniej chwili - trzeba było zdążyć do 1 lipca br.). Rząd już dawno podpisał tę konwencję, jednak rządowe centrum legislacyjne stwierdziło teraz, że należy ją przeprowadzić poprzez Sejm i Senat.

       - Nie wiem dlaczego ten temat był w taki sposób dyskutowany, bo było wiadomo że to należy do administracji morskiej - mówi Igor Jagniszczak, dyrektor Urzędu Morskiego w Gdyni. - I został wykonany przez administrację morską we właściwym terminie. Sejm zaaprobował zatwierdzenie tej konwencji, ale to dyskusyjna sprawa. Są prawnicy którzy uważają, że to wcale nie wymagało takiej procedury. Na konferencji międzynarodowej IMO w Londynie również uznano, że parlamenty nie muszą zajmować się tą umową, bo konwencję podpisały rządy państw. Aktualnie dokument jest w Senacie. Kiedy zostanie zatwierdzony - nie wiemy. Brakuje jeszcze podpisu prezydenta. Ja podpisałem wszystkie dokumenty, one obowiązują i wszystko wydajemy. Natomiast jak wygląda legislacja w Polsce - wiemy. Są to rozmowy nie na temat i niezwiązane z gospodarką, a nam grozi ciągle niemoc. Gdybyśmy tego nie wykonali wspólnie ze Strażą Graniczną, Strażą Pożarną i Policją, to byłby totalny paraliż portów

       Porty są podzielone na nabrzeża, terminale itd. Urzędowi Morskiemu w Gdyni podlega 39 takich obiektów portowych. Wszystkie uzyskały już certyfikaty, co znaczy że są one sprawdzone pod każdym względem i bezpieczne. To samo dotyczy stoczni.

       - Głównie chodzi o porty paliwowe, w których boimy się akcji terrorystycznej - dodaje dyrektor Jagniszczak. - Co mogłoby się stać, gdyby każdy mógł wjechać bez sprawdzania do portu gdzie np. jest zbiornikowiec ze 100 tys. ton paliwa? Drugi dokument który UM będzie wydawać dotyczy deklaracji ochrony statków. Ten dokument wydaje państwo bandery. Polska ma w tej chwili "aż" 7 statków pełnomorskich pod polską banderą, ale certyfikat muszą mieć wszystkie, nawet niewielkie statki pasażerskie białej floty. Wszystkie są już sprawdzone, a certyfikaty gotowe do wydania. Statki bez certyfikatu są potencjalnym zagrożeniem dla portów. Certyfikowano również ośrodki szkoleniowe, gdzie byli szkoleni oficerowie ochrony obiektów portowych. UM uznał, że system szkolenia jest właściwy i nadał im licencje.

Jadwiga Bogdanowicz

Comments are now closed for this entry