Rozmaitości

W niedzielę, 16 lipca zmarł kapitan żeglugi wielkiej Andrzej Drapella, żeglarz, wychowawca kadr morskich, smakosz życia, obywatel świata. Był jedną z najlepiej rozpoznawalnych postaci kapitańskiego środowiska.

Kpt. ż. w. Andrzej Drapella urodził się 18 czerwca 1930 roku w Katowicach. Był synem generała Juliusza Drapelli, weterana wojny bolszewickiej 1920, dowódcy 27 Dywizji Piechoty w kampanii wrześniowej, uczestnika bitwy nad Bzurą, kawalera Virtuti Militari. Generał po wojnie do Polski nie wrócił, zmarł w Nicei w 1946 roku, krótko po wyzwoleniu oflagu przez Amerykanów.

Andrzej Drapella w 1944 roku wstąpił do AK - pseudonim „Radwan”. Po wojnie zamieszkał z matką w Opolu. Już wówczas morze i żagle zawładnęły wyobraźnią młodego człowieka. Przerwał szkolną naukę, złożył papiery do Państwowej Szkoły Morskiej i w 1946 roku zameldował się w Państwowym Centrum Wychowania Morskiego w Gdyni, na obowiązkowe, kursy pracy morskiej. Po pomyślnym przejściu egzaminów, kandydacki rejs na Darze Pomorza, a po powrocie trafił do Szczecina, dokąd przeniesiono z Gdyni Wydział Nawigacyjny PSM-ki - dyrektorem był tam legendarny Konstanty Maciejewicz.

W marcu 1950 roku przyjęty został w charakterze instruktora na Dar Pomorza, a referencji udzielił mu m.in. komendant żaglowca kpt.ż.w. Stefan Gorazdowski.

Po uzyskaniu dyplomu ukończenia Szkoły podjął pracę we flocie - jako starszy marynarz zamustrował na Batorego, później jako asystent i III oficer na Marchlewskiego.

W 1951 roku został zdjęty z pokładu przez Urząd Bezpieczeństwa Publicznego i oskarżony o zatajenie informacji o planowanej ucieczce do Szwecji statku Panna Wodna. Wyrokiem Wojskowego Sądu Rejonowego w Gdańsku skazany na 3 lata więzienia, odbywał karę w Gdańsku, a następnie w kopalni węgla „Walenty-Wawel” w Rudzie Śląskiej. Na wolność wyszedł w czerwcu 1953 roku, z zakazem pracy w Polskiej Marynarce Handlowej.

W 1956 roku wrócił do Gdyni - początkowo pracował w Urzędzie Morskim, następnie, po pozytywnym orzeczeniu Komisji Weryfikacyjnej Marynarzy i Rybaków Dalekomorskich Ministerstwa Żeglugi, przyjęty został ponownie do pracy w PLO na stanowisko asystenta pokładowego. Na statkach gdyńskiego armatora oraz Polsko-Chińskiego Towarzystwa Okrętowego Chipolbrok przepracował większą część swego zawodowego życia. W 1964 roku zyskał dyplom kapitana żeglugi wielkiej.

Od 1975 roku dysponował także patentem jachtowego kapitana żeglugi wielkiej. Równolegle bowiem z pracą we flocie handlowej, poświęcał się żeglowaniu. W latach 1974-1977 dowodził żaglowcem Mazurka, którego przebudowę z lugrotrawlera Jarząbek na zlecenie milionera Johna Stewarda Johnsona (męża Barbary Piaseckiej-Johnson) nadzorował.

Od 1 grudnia 1983 r. do 10 czerwca 1984 r. jako przedstawiciel ministra żeglugi brał udział w pierwszym rejsie Szkoły pod Żaglami na Pogorii.

W latach 1987/1988 kpt.ż.w. Andrzej Drapella poprowadził statek szkolno-towarowy Antoni Garnuszewski w ramach XII Wyprawy Antarktycznej PAN. Dostarczyli na polską stację zaopatrzenie, dokonali wymiany ekip polarnych. W wyprawie uczestniczyli także studenci Wyższej Szkoły Morskiej z Gdyni. W 1990 roku odszedł z PLO na emeryturę.

Przez kolejne lata poświęcał się wychowaniu morskiemu. Dowodził m.in. harcerskim szkunerem Zawisza Czarny, Fryderykiem Chopinem, a ostatnim żaglowcem Andrzeja Drapelli był Kapitan Borchardt, który poprowadził w 2013 roku na Morze Śródziemne. Wcześniej dowodził jeszcze Oceanią (2004 r.) w arktycznej wyprawie na Spitsbergen.

Kapitan Andrzej Drapella był członkiem wielu stowarzyszeń morskich, m.in. prezydentem The Sail Trainnig Association Poland (STAP), także ławnikiem Izby Morskiej w Gdyni.

Na wieczną wachtę odszedł jeden z pionierów powojennej żeglugi, pasjonat żagli - jak mówił autorom Słownika Polskiego Żeglarstwa PoZŻ  - na statkach handlowych pracował, a żeglarstwu oddał serce.

rel (Akademia Morska w Gdyni)

Komentarze   

+2 "słowa pouczają, przykłady pociągają "
Niech odpoczywa w pokoju wiecznym amen.
17 lipiec 2017 : 22:16 Jakub x Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+3 Kapitan Drapella
Wspaniały człowiek, wspaniały kapitan. Spoczywaj w pokoju
18 lipiec 2017 : 04:19 Piotr Grześkowiak Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś
+1 czytelnik
Niebanalny kapitan, niebanalna postać, niebanalny człowiek. Będzie nam Go brakowało !
18 lipiec 2017 : 11:46 Marek Kleban Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś