Prawo, polityka

Służby prawne Rady UE kwestionują zapisy projektu zmian w dyrektywie gazowej, które miałby dotyczyć morskich odcinków rurociągów, w tym projektu Nord Stream 2 - wynika z zastrzeżonego dokumentu unijnego, z jakim zapoznała się PAP.

Mająca 20 stron opinia służb prawnych Rady UE to odpowiedź na wniosek bułgarskiej prezydencji, która jeszcze w styczniu zwróciła się o ekspertyzę. Z informacji przekazywanych wówczas przez dyplomatów wynikało, że było to spełnienie postulatów Niemiec, które - m.in. poprzez opinie - dążą do spowolnienia prac nad dyrektywą gazową.

Komisja Europejska przedstawiła jej projekt w listopadzie ubiegłego roku. Choć miał być on procedowany w nadzwyczajnie szybkim tempie, do dziś w Radzie UE - czyli instytucji skupiającej państwa członkowskie - nie odbyła się nad nim dyskusja na poziomie politycznym.

Propozycja KE ma jednoznacznie wskazać, że podmorskie części gazociągów na terytorium UE podlegają przepisom trzeciego pakietu energetycznego. Jeśli takie prawo byłoby faktycznie przyjęte mogłoby zagrozić opłacalności projektu Nord Stream 2.

Przekazana właśnie państwom członkowskim opinia prawna Rady UE może oddalić przyjęcie tych regulacji. Mający klauzulę poufności dokument, z którym zapoznała się PAP, wskazuje, że "UE nie ma jurysdykcji do stosowania przepisów energetycznych w zakresie rozdziału, przejrzystości, dostępu stron trzecich i taryf regulacyjnych (...) wobec rurociągów przekraczających wyłączne strefy ekonomiczne państw członkowskich".

Prawnicy Rady twierdzą, że stosowanie dyrektywy gazowej do wyłącznych stref ekonomicznych (czyli obszarów morskich, przez które będzie przebiegał m.in. Nord Stream 2), byłby sprzeczne z artykułami 56 i 58 Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza (UNCLOS).

W opinii wytknięto też Komisji Europejskiej, że ta w memorandum wyjaśniającym nie przedstawiła żadnego uzasadnienia w sprawie uprawnień regulacyjnych Unii w odniesieniu do morskich odcinków rurociągów.

Stanowisko prawników Rady jest diametralne różne od tego zaprezentowanego przez Polskę jeszcze w ubiegłym roku. Władze w Warszawie w komentarzach dotyczących rewizji dyrektywy gazowej wskazywały, że zmiany zaproponowane przez KE wyeliminują wątpliwości prawne dotyczące przesyłu gazu z krajów trzecich.

Noszący datę 1 marca tekst to pierwsza część opinii prawnej Rady. Druga, która ma dotyczyć wpływu nowelizacji dyrektywy na podział kompetencji między UE i jej państwa członkowskie, ma zostać przedstawiona w późniejszym terminie. Dyplomaci, z którymi rozmawiała PAP, nie precyzują, kiedy można się tego spodziewać.

Kolejnym krokiem w pracach ma być posiedzenie grupy roboczej (zaplanowane na 13 marca), na którym omawiany ma być nowy tekst dyrektywy przygotowany przez bułgarską prezydencję.

Nowelizacja dyrektywy gazowej z 2009 roku ma zapewnić, że wszystkie główne gazociągi wchodzące na terytorium UE będą działały zgodnie z unijnymi regułami. System przesyłowy gazu w UE reguluje trzeci pakiet energetyczny, który mówi m.in. o tym, że sprzedawcą gazu i operatorem gazociągu nie może być ten sam podmiot. Zgodnie z unijnymi przepisami do takiego gazociągu muszą mieć dostęp inne przedsiębiorstwa. Oznacza to, że rosyjski Gazprom musiałby pozwolić, by z Nord Stream 2 korzystały też inne firmy zainteresowane przesyłem. Gdyby projekt rosyjskiego gazociągu został podporządkowany tym przepisom, inwestycja mogłaby stać się dla Gazpromu mniej opłacalna.

Nord Stream 2 to projekt liczącej 1,2 tys. km długości dwunitkowej magistrali gazowej z Rosji do Niemiec przez Morze Bałtyckie. Moc przesyłowa tego gazociągu to 55 mld m sześc. surowca rocznie. Inwestycja ma być gotowa do końca 2019 r., gdyż po tym roku Rosja zamierza przestać przesyłać gaz rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Jeśli inwestycja zostałaby zakończona przed przyjęciem przepisów, mogłaby być z nich wyłączona.

Z Brukseli Krzysztof Strzępka

stk/ mobr/ mal/ amac/

Źródło: