Prawo, polityka

Polska nie zaprzestaje prób utrudnienia budowy gazociągu Nord Stream 2 - zauważa w środę rosyjski dziennik "Wiedomosti". Jeden z cytowanych przez gazetę ekspertów ocenia, że Polska "walcząc z projektami infrastrukturalnymi Gazpromu", realizuje własne interesy.

"Wiedomosti" podają, że dotarły do kopii dokumentu przekazanego przez Polskę w styczniu Komisji Europejskiej. Są to komentarze strony polskiej do projektu poprawek do unijnej dyrektywy gazowej. "Polska proponuje KE, by szybciej przyjęła poprawki do dyrektywy" - podkreśla dziennik.

"Komentarze strony polskiej stały się kontynuacją sporu wokół możliwych zmian w europejskich przepisach energetycznych" - piszą "Wiedomosti". Zdaniem dziennika "nie wszystkie kraje europejskie są gotowe poprzeć nowy dokument" (tj. poprawki do dyrektywy - PAP). Gazeta cytuje niewymienionego z nazwiska urzędnika UE, który powiedział, że "szereg krajów, w tym Niemcy i Austria, nalega na szczegółową analizę możliwych następstw zmian w dyrektywie gazowej. Wiele na razie wstrzymuje się od ocen".

"Wiedomosti" konstatują, że "Polska konsekwentnie próbuje blokować wszelkie inicjatywy Gazpromu, które mogą doprowadzić do zmian tras" dostaw rosyjskiego gazu do UE. Cytowany przez dziennik przedstawiciel agencji Fitch Dmitrij Marinczenko ocenia, że walcząc z projektami infrastrukturalnymi Gazpromu, Polska realizuje przede wszystkim własne interesy.

"Budowa przez Gazprom nowych rurociągów eksportowych zagraża nie tylko tranzytowi gazu przez Ukrainę; teoretycznie może doprowadzić do zmniejszenia tranzytu także przez terytorium Polski" - mówi Marinczenko. Jak dodaje, to z kolei "może pogorszyć pozycję negocjacyjną polskiej PGNiG" dotyczącą ceny na kupowany od Gazpromu gaz, a także "czyni mniej prawdopodobną możliwość istotnej rewizji stawek za tranzyt".

Inny cytowany przez gazetę ekspert Aleksiej Griwacz ocenia, że przyjęcie poprawek do dyrektywy gazowej może postawić pod znakiem zapytania los projektu Nord Stream 2, jednak nie jest on przekonany, że dojdzie do ich przyjęcia.

"Wiedomosti" cytują także wypowiedź szefa Dyrekcji Generalnej ds. Energetyki KE Klausa-Dietera Borchardta, który powiedział, że Komisja "ma nadzieję przyjąć poprawki do dyrektywy gazowej do końca roku, a następnie wznowić proces otrzymania mandatu na rozmowy z Rosją w sprawie gazociągu Nord Stream 2".

Nowelizacja dyrektywy gazowej UE z 2009 roku ma zapewnić, że wszystkie główne gazociągi wchodzące na terytorium Unii będą działały zgodnie z regułami unijnymi. System przesyłowy gazu w UE reguluje trzeci pakiet energetyczny, który mówi m.in. o tym, że sprzedawcą gazu i operatorem gazociągu nie może być ten sam podmiot. Do takiego gazociągu muszą mieć dostęp inne firmy. Gdyby Nord Stream 2 został podporządkowany tym przepisom, Gazprom musiałby pozwolić, by korzystały z niego również inne firmy zainteresowane przesyłem i inwestycja mogłaby stać się dla rosyjskiego koncernu mniej opłacalna.

Nord Stream 2, którego długość ma wynieść 1200 km, a moc przesyłowa - 55 mld metrów sześc. rocznie, ma biec z Rosji do Niemiec po dnie Bałtyku i być gotowy do końca 2019 roku. Również po 2019 roku Rosja zamierza zaprzestać przesyłania gazu rurociągami biegnącymi przez terytorium Ukrainy. Rząd Niemiec wspiera Nord Stream 2, utrzymując, że projekt ten ma charakter biznesowy, a nie polityczny. Polska, Ukraina i kraje bałtyckie sprzeciwiają się projektowi.

Z Moskwy Anna Wróbel

awl/ ulb/ mal/ bos/

Źródło: