Porty, logistyka

Tzw. Droga Czerwona łącząca port w Gdyni z siecią dróg krajowych ma priorytetowe znaczenie dla dostępności i rozwoju portu – uważają władze Morskiego Portu Gdynia, miasto i parlamentarzyści PiS. Zdaniem prezesa portu Adama Mellera to być albo nie być dla spółki.

Tzw. Droga Czerwona o długości ok. 7 km łącząca port w Gdyni z siecią dróg krajowych ma być częścią Korytarza Transportowego Bałtyk – Adriatyk w sieci TEN-T, czyli priorytetowych połączeń Unii Europejskiej. „To daje Gdyni duże perspektywy, szanse na to, żeby port sprawnie rozwijał się i funkcjonował” – mówił podczas konferencji prasowej w poniedziałek w Gdyni prezes Morskiego Portu Gdynia (ZMPG) Adam Meller. Pierwszy odcinek tzw. Drogi Czerwonej stanowić będzie początkowy odcinek Trasy Via Maris, Gdynia - Władysławowo, której koncepcję budowy przygotowuje ministerstwo infrastruktury.

Chociaż tzw. Droga Czerwona ma priorytetowe znaczenie dla poprawy dostępności komunikacyjnej Portu Gdynia od strony lądu, to jednak na razie dokładnie nie wiadomo, kiedy rozpocznie się jej budowa i jak zostanie sfinansowana. Od finansowania tej inwestycji nie uchylają się port i miasto. Zgodnie przyznają jednak, że to przekracza ich budżetowe możliwości. Szacunkowe koszty budowy to ok. 700-800 mln zł.

„Droga Czerwona to być albo nie być dla Portu Gdynia, szczególnie dla terminali kontenerowych i planowanego terminala pasażerskiego” – podkreślił Meller. Zaznaczył, że w tym roku port przeładuje ponad 20 mln ton i bez nowego połączenia drogowego nie będzie miał szansy na dalszy rozwój. „Wysłużona i nadmiernie eksploatowana Estakada Kwiatkowskiego nie jest w stanie zaspokoić potrzeb portu” - argumentował.

Uczestnicząca w konferencji przewodnicząca sejmowej Komisji Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej Dorota Arciszewska-Mielewczyk podkreśliła, że „Komisji i PiS zawsze zależało na usprawnieniu dojazdu do portu od strony lądu i zawsze było to +oczkiem w głowie+”. „Plany są bardzo ambitne, jeśli chodzi o rozwój portu, myślimy nie tylko o ciążeniu ładunków, ale rozładowaniu korków i dostępności do Wybrzeża” – tłumaczyła. Oceniła, że plany powinny być zrealizowane w perspektywie najbliższych 5-6 lat.

Uczestniczący w konferencji poseł PiS Marcin Horała ocenił, że tzw. Droga Czerwona jest kluczowa nie tylko dla portu, ale dla potrzeb wszystkich mieszkańców Gdyni. „To będzie przełomowa inwestycja” – dodał.

Projekt budowy tzw. Drogi Czerwonej podzielony jest na dwa etapy. Prezes portu powiedział, że etap pierwszy obejmuje ok. 3,5-km odcinek od węzła Gdynia Północ (w rejonie ul. Puckiej) do wjazdu do Bałtyckiego Terminala Kontenerowego. W drugim etapie ok. 3,5 km droga miałaby być przedłużona do ronda Karlskrona, do planowanego Terminala Promowego. „Jeśli mówimy o terminach, to chcielibyśmy, żeby stało się to jak najszybciej” – powiedział Meller. Przyznał, że brakuje „wszelkiego rodzaju decyzji środowiskowych, koncepcji, projektu, montażu finansowego”. Przygotowanie projektu mają sfinansować port i miasto. Meller powiedział, że już na początku 2018 r. możliwe jest rozpoczęcie prac związanych z projektem trasy.

„Jeżeli chodzi o model realnego finansowania, to przede wszystkim my jako ZMPG i miasto będziemy głównymi inwestorami” – powiedział prezes portu. Zwrócił uwagę, że „być może będziemy próbowali znaleźć jakiś model finansowania dodatkowego, albowiem koszt tej inwestycji będzie znaczny, zarówno dla portu, jak i dla miasta”.

Ocenił, że jeśli „znajdą się środki finansowe, to perspektywa kilku lat jest perspektywą realną, ale czy będzie to lat pięć czy lat siedem, dzisiaj nie chciałby tego deklarować, bo to zależy od wielu czynników”. „Takich inwestycji nie realizuje się bardzo szybko, bo one wymagają wielu uzgodnień” – dodał.

Zastępca prezydenta Gdyni Marek Stępa wyjaśnił PAP, że rocznie z budżetu miasta na inwestycje wydawane jest od 100 do 150 mln zł. „Gdybyśmy mieli sfinansować inwestycję za 700-800 mln zł to oznacza, że przez pięć lat nie budowalibyśmy żadnego przedszkola, żadnej szkoły, chodnika, kanalizacji w mieście”- argumentował. „Realizowalibyśmy jedną drogę, która służy obsłudze portu, który ma podstawowe znaczenie dla gospodarki narodowej, nie dla gospodarki miasta, więc dla nas oczywiste jest, że ten kto odpowiada za gospodarkę narodową, powinien zadbać o ten dostęp drogowy” – tłumaczył wiceprezydent Gdyni. „Miasto nie uchyla się od pomocy i współudziału w realizacji inwestycji” – podkreślił.

Zaznaczył, że miasto czyni intensywne starania, by tzw. Droga Czerwona, a także Obwodnica Północna Aglomeracji Trójmiejskiej, obecnie zwana przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa Via Maris, powstały jak najszybciej.

Około sześciu miesięcy temu ówczesny wiceminister infrastruktury i budownictwa Jerzy Szmit informował w Wejherowie, że budowa drogi krajowej Gdynia - Władysławowo, nazywanej Via Maris mogłaby się rozpocząć po 2020 roku, w następnej unijnej perspektywie budżetowej. Zapewnił też, że trwają prace studialne związane z planowaną inwestycją.

Strategia rozwoju Portu Gdynia zakłada, że w 2027 r. jego zdolność przeładunkowa wyniesie ok. 44,5 mln ton. W 2016 r. port przeładował 19,5 mln ton, o 7,4 proc. więcej niż w 2015 r.

autor: Bożena Leszczyńska

edytor: Anna Mackiewicz

bls/ amac/

Źródło: