Offshore

93 proc. ankietowanych uważa, że sprowadzanie gazu z różnych krajów jest dla Polski najkorzystniejsze, 90 proc. popiera budowę gazociągu Baltic Pipe - wynika z sondażu zaprezentowanego we wtorek w Ministerstwie Energii.

Badanie na temat bezpieczeństwa energetycznego Polski pod kątem rynku gazu przeprowadzone zostało przez GfK Polonia na reprezentatywnej próbie 1000 dorosłych mieszkańców Polski na przełomie listopada i grudnia 2017 r. 80 proc. respondentów zadeklarowało w nim, że wykorzystuje gaz do gotowania, 24 proc. do ogrzewania, a tylko co 10. ankietowany nie korzysta z gazu w ogóle.

Dla 71 proc. respondentów bezpieczeństwo energetyczne, rozumiane jako brak zagrożenia przerwami w dostawach gazu, jest sprawą bardzo ważną. Respondenci zostali poproszeni o wskazanie najlepszej drogi zapewnienia takiego bezpieczeństwa. 53 proc. wskazało, że należy inwestować w innowacje i nowe technologie. 47 proc. wskazało na sprowadzanie gazu z różnych krajów jednocześnie, a 38 proc. wskazało na możliwie największe wydobycie krajowe. Co czwarty ankietowany ocenił też, że należy unikać sytuacji, w której sprowadzamy zbyt dużą ilość gazu z jednego kraju.

46 proc. respondentów oceniło, że sytuacja, w której dominującym dostawcą jest Rosja jest raczej niekorzystna, za zdecydowanie niekorzystną uważa ją 29 proc. Dla 17 proc. jest to sytuacja korzystna. 93 proc. ankietowanych uważa, że Polska powinna importować gaz z różnych krajów, a zdaniem 90 proc. - powinniśmy budować gazociąg z Norwegii - Baltic Pipe. 87 proc. uważa, że sprowadzanie gazu z różnych krajów zapewni najkorzystniejsze ceny, a 86 proc. uważa, że Polska powinna szukać rozwiązań pozwalających ograniczyć dostawy z Rosji.

Komentując wyniki wiceminister energii Michał Kurtyka ocenił, że z jego perspektywy są one bardzo pozytywne. "Cieszymy się, że działania podejmowane przez rząd znajdują tak szerokie poparcie społeczne. To jeszcze utwierdza nas w przekonaniu, że te działania na rzecz bezpieczeństwa energetycznego i dywersyfikacji dostaw są niezbędne, są nie tylko zgodne z oczekiwaniami obywateli, ale prowadzą nas w kierunku bardziej konkurencyjnego i bezpiecznego rynku gazu w regionie" - mówił Kurtyka.

Jak dodał, działania na rzecz dywersyfikacji są podejmowane przez rząd w sposób konsekwentny i kompleksowy. Wymienił terminal LNG i Baltic Pipe, które razem w 2023 r. powinny umożliwić razem import aż 12,5 mld m sześć. gazu rocznie, co pozwoli w całości zastąpić dostawy z kierunku wschodniego.

Kurtyka przypomniał, że rząd planuje nowe interkonektory ze Słowacją, Czechami, Ukrainą i Litwą, które w 2023 r. dadzą 19 mld m sześc. zdolności przesyłowych rocznie. To będzie gwarancja bezpieczeństwa energetycznego dla Polski, ale i dla regionu Europy Środkowo-Wschodniej i Morza Bałtyckiego - podkreślił.

Kurtyka zaznaczył też, że dostęp do zdywersyfikowanych źródeł gazu i łatwość zakupu gazu po akceptowalnej dla odbiorcy cenie pozwoli na jego szersze zastosowanie w krajowej gospodarce. "Spowoduje również zmniejszenie emisyjności gospodarki i będzie skutecznym narzędziem walki o czyste powietrze" - mówił. Jako przykład innowacji i zastosowania nowych technologii w sektorze gazowym wskazał projekt wydobycia metanu z pokładów węgla.

Prezes PGNiG Piotr Woźniak wskazał natomiast na wysokie poparcie - 90 proc. - do ekspansji firmy w kierunku Norwegii. "To nas utwierdza, że kierunek - przyjęty w 2006 r., kiedy zainwestowaliśmy w pierwszą norweską koncesję - jest słuszny" - powiedział Woźniak. Przypomniał, że spółka ma już udziały w 21 koncesjach na szelfie norweskim. Wszystko to ma jeden cel - doprowadzić do zróżnicowania kierunków dostaw - zaznaczył. Podkreślił też, że o ile w przypadku Rosji dostawcą jest jedna firma - Gazprom, to w Norwegii partnerzy i formy współpracy z nimi są różne.

"Niewiele jest obszarów, w których Polacy byliby tak bardzo zgodni jak w przypadku bezpieczeństwa energetycznego. Aż 98 proc. badanych uważa tę sprawę za ważną lub bardzo ważną. Można powiedzieć, że troska o bezpieczeństwo energetyczne jest tym, co łączy Polaków" - komentował wyniki sondażu dr Mateusz Glinowiecki z Fundacji Republikańskiej.(PAP)

autor: Wojciech Krzyczkowski

edytor: Jacek Ensztein

wkr/

Źródło: