Inne

Choć mogli kupić nowy jacht, woleli uratować stalową legendę i tchnąć w nią nowe życie. Anna Bielecka i Piotr Ferenc planują wyremontować jacht Freya, najstarszą istniejącą jednostkę serii J-80, i popłynąć nią na Grenlandię.

Niewiele jest w Polsce jachtów tak zasłużonych, jak słynne J-80 konstrukcji Henryka Kujawy i Józefa Szymańda. Stalowe jednostki tego typu zasłynęły dużą dzielnością morską i odpornością na ekstremalne warunki, służąc Polakom w rejsach m.in. do Murmańska, Islandii czy wokół przylądka Horn. A poza tym – jak twierdzą żeglarze – mają w sobie duszę.

– Szukaliśmy dzielnej łódki do pływania zimą i po chłodnych wodach – tłumaczy Anna Bielecka. – Nie chcieliśmy jednak plastikowego jachtu. Okazało się, że na sprzedaż jest Freya, którą już wcześniej zdarzało nam się czarterować. Ta jednostka nas urzekła – ma harcerski klimat, a na dodatek jest solidna i daje poczucie bezpieczeństwa. Wiele osób radzi, żebyśmy kupili nowy jacht, że to wyjdzie taniej niż remont Freyi – ale my po prostu nie chcemy, żeby poszła na żyletki.

Zakres prac czekający zapaleńców, którzy dla potrzeb remontu i użytkowania jachtu powołali Fundację Kuźnia Wikingów, jest naprawdę duży. Renowacji wymaga stalowy kadłub jednostki, wymienione zostaną też m.in. zabudowa wnętrza, olinowanie i silnik. Według wstępnych szacunków  to koszt pomiędzy 600 a 800 tys. zł.

– Chcemy oczywiście wydać jak najmniej, ale nie kosztem bezpieczeństwa – mówi Anna Bielecka. – To nie ma być prowizoryczny remont, bo zależy nam, żeby Freya mogła pływać co najmniej kolejne 20-30 lat. Chcemy też zostawić jak najwięcej oryginalnego ducha jachtu, więc na pewno nie stanie się ona luksusową jednostką. Oczywiście będzie toaleta i prysznic, ale nie zamontujemy telewizora czy klimatyzacji.

Celem Anny Bieleckiej i Piotra Ferenca jest zakończenie remontu w przyszłym roku. Wszystko dlatego, że w 2019 roku upływa 50 lat od najsłynniejszej wyprawy Freyi, która – jako drugi jacht żaglowy w historii – pod dowództwem kapitana Dariusza Boguckiego dopłynęła do zachodnich wybrzeży Grenlandii. Marzeniem żeglarzy jest powtórzyć ten rejs – na tym samym jachcie, na tej samej trasie, odwiedzając te same miejsca.

Plany Anny i Piotra oraz Fundacji Kuźnia Wikingów są jednak szersze, niż tylko przeprowadzenie renowacji Freyi i zorganizowanie rocznicowego rejsu.

– Chcemy, żeby jacht pływał niekomercyjnie w Fundacji Kuźnia Wikingów. Freya nie została kupiona do celów zarobkowych, przeciwnie, zależy nam, żeby mogli na niej pływać ludzie, których nie stać na standardowy czarter. Oboje z Piotrem pracujemy, więc nie będziemy mogli żeglować na nim bez przerwy.

Patronat nad projektem Fundacji Kuźnia Wikingów objął Pomorski Związek Żeglarski i portal Żeglarski.info.

Strona Fundacji

Freya została zbudowana w 1968 roku dla Jachtklubu Stoczni Gdańskiej jako drugi jacht z serii J-80. W 1969 roku pod dowództwem kapitana Dariusza Boguckiego dopłynęła do zachodniej Grenlandii. Ma 13,55 metra długości, 3,6 metra szerokości i ożeglowanie powierzchni 80 metrów kwadratowych. Pod pokładem mieści się dziewięć koi.

Jędrzej Szerle / www.zeglarski.info

Fot.: Fundacja Kuźnia Wikingów

Komentarze   

0 Nie warto
Ktoś już poszedł tą drogą, proszę poszukać info o jachcie Gerlach. Kadłub to tylko 20-30% wartości jachtu. Szkoda pieniędzy na jacht, który nie pływa pod wiatr.
14 marzec 2018 : 09:20 Krystian222 Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś