Inne

Pierwsza doba regat minęła spokojnie, ale druga przyniosła serię awarii, które zmusiły kolejnych zawodników do wycofania się z rywalizacji. Część żeglarzy zdecydowała się również wejść do portów na Gotlandii, aby przeczekać zapowiadany w prognozach sztorm.

Tymczasem w czołówce trwa bardzo zacięta walka. Dwanaście jachtów (oraz trzy jednostki osłonowe), znajduje się już na kursie powrotnym za boją zwrotną Salvorev. To wszystkie, które wciąż toczą walkę o zwycięstwo w tegorocznej Bitwie o Gotland. Dzięki korzystnym baksztagowym kursom w pierwszej dobie regat zawodnicy w wyjątkowo krótkim czasie dotarli do północno-wschodniego cypla Gotlandii. Powrót również zapowiada się szybko. Czy rekord trasy zostanie pobity? (Rekordowy czas Krystiana Szypki z 2013 roku to 62 godziny i 15 minut, czyli 2 doby 14 godzin i 15 minut.)

Kapitanowie pozostałych jednostek zgłosili rezygnację z udziału w wyścigu. Cały czas jednak objęci są monitoringiem bezpieczeństwa.

Prowadzący w Bitwie o Gotland Mirosław Zemke (Hobart), lider klasyfikacji bezwzględnej, o godzinie 1200 miał do mety jeszcze 143 Mm. Na drugim miejscu znajduje się wspaniale żeglujący Morten Bogacki z Niemiec (Mojo, Mini 650), który jest liderem klasy Open oraz oczywiście Mini. Trzeci żegluje Jerzy Matuszak (Dancing Queen). W klasie ORC liderem jest Jacek Zieliński (Quick Livener). 

Wczoraj wieczorem bezpiecznie do Mariny Delphia powrócił Jacek Chabowski (Polled 2). Do portu w Łebie dotarł już również Przemysław Skibiński (Vector Baltica), który wczoraj zgłaszał problemy z masztem oraz zasilaniem.

W porcie Visby na Gotlandii znajdują się cztery jachty - dwa Mini 650 (Fidoo i Open 650), a z nimi Marcin Wroński i Michał Weselak, oraz Xela (Grzegorz Rokita) i Opole (Maciej Szubski). 

Jak można zobaczyć na trackingu regat, do Mariny Delphia wracają, po zgłoszeniu rezygnacji, Mateusz Kubik (Errislannan), który ma awarię autopilota i od wczorajszego popołudnia steruje ręcznie, a także Aleksandra Emche (Kosia III) i Roman Roczeń (z Markiem Mińkowskim, Zobaczyć Morze), którzy wczoraj weszli do portu w Burgsvik, skąd po dokonaniu drobnych napraw wyruszyli dalej. 

W tej grupie żeglują również Tomasz Ładyko i Paweł Biały (Double Scotch i Zezowate Szczęście), którzy nie mieli żadnych awarii, ale ze względu na zapowiadany na jutro sztorm zdecydowali się wrócić do portu razem z innymi. Były to bardzo trudne decyzje, ale zwyciężył rozsądek. 

- Dziś nad ranem kierunek wiatru zmienił się na południowo-wschodni, SE, co oznacza, że nie trzeba będzie halsować pod wiatr w kierunku mety - komentuje sytuację pogodową meteorolog regat, Juliusz Orlikowski. - Cały dzisiejszy dzień będzie stabilny wiatrowo, 16-22 węzły, co oznacza, że zawodnicy będą mogli płynąć naprawdę szybko. Im bliżej mety tym jednak wolniej, bo prędkość wiatru będzie malała. Natomiast na jutro, na środę 13 września, od godzin popołudniowych, prognozowany jest silny sztorm.

rel (Bitwa o Gotland)

Fot.: Marek Wilczek

Maciej Szubski - Opole