Inne

Który z Polaków pierwszy opłynął świat dookoła? Pytanie to ciągle pozostaje nierozstrzygnięte, choć na pewno pierwszym, którego podróż znamy dokładnie był Paweł Edmund Strzelecki.

Leonid Teliga, Krzysztof Baranowski – te dwa nazwiska przytoczy niemal każdy miłośnik morza pytany o Polaków, którzy opłynęli świat dookoła. Interesujący się tematem nieco głębiej, dodadzą członków załogi Daru Pomorza, który dokonał tego przed drugą wojną światową i parę innych nazwisk z powojennej historii polskiego żeglarstwa. Znawcy tematu dorzucą jeszcze Władysława Wagnera, który na trzech kolejnych Zjawach zakreślił wokółziemską pętlę w latach 1932-1939.

Ale Paweł Edmund Strzelecki przyjdzie na myśl naprawdę niewielu. Jeden z największych polskich podróżników (jeśli nie największy) znany jest bowiem przede wsystkim z odkryć dokonanych w Australii. Tymczasem, choć zapewne najjaśniejszy, to jednak tylko epizod, jeden z wielu, w jego niezwykle bogatym życiu. Mało bowiem osób zdaje sobie sprawę, że był on częścią owej wspomnianej na początku podróży wokół ziemi.

Rosyjskie wyjątki

Polacy nigdy nie czuli specjalnego pociągu do słonej wody. Pierwsza Rzeczpospolita, jako państwo, nie podejmowała, jak inne ówczesne mocarstwa europejskie, wielkich morskich wypraw. Wolała skupić się na ziemiach wschodnich. Tam widziała swoją przyszłość polska szlachta i tam robiła fortuny. Nie czuła zatem potrzeby żeglowania w pogoni za wątpliwym jej zdaniem zyskiem.

Od reguły bywają jednak wyjątki. Historia odnotowała wielu Polaków (albo ściślej poddanych polskich władców), którzy wyruszali w świat na pokładach statków lub okrętów. Byli wśród nich Kurlandczycy, którzy nawet założyli swoje kolonie w Afryce i na Karaibach. Byli kaprowie w rodzaju Pawła Beneke. Byli nawet tacy, którzy robili kariery na dalekich morzach, jak Krzysztof Arciszewski, który został admirałem floty brazylijskiej. Żaden wszakże z nich nie odbył nigdy podróży wokół ziemskiego globu.

Rozbiory przekreśliły ostatecznie marzenia o budowie silniejszych związków Rzeczypospolitej z morzem. Przez ponad sto lat żaden statek handlowy, ani tym bardziej okręt wojenny nie reprezentował Polski na tym polu. A jeśli znalazł się jakiś Polak, który zapragnął zrealizować swoje marynarskie marzenia, musiał to robić pod obcą banderą. I pradoksalnie, to właśnie przynajmniej trzech z takich ludzi mogłoby pretendować do miana rodaka, który jako pierwszy opłynął ziemię dookoła.

I tak, jak w swojej znakomitej pracy “Odkrywanie świata. Polacy na sześciu kontynentach” podaje Ryszard Badowski, istnieją przekazy świadczące o tym, że porucznicy rosyjskiej marynarki, niejacy Janowski i Szwejkowski, na statku Suworow przepłynęli z Kronsztadu, wokół przylądka Dobrej Nadziei, na Alaskę. Jednostka należała do Kompanii Rosyjsko-Amerykańskiej zajmującej się handlem na tej trasie. Rejs odbył się w latach 1813-1816. Statek powrócił do Europy wokół przylądka Horn zamykając w ten sposób wokółziemską pętlę. Nic więcej o Janowskim i Szwejkowskim nie wiadomo poza tym, że Polacy ci na statku wykonywali zwyczajne, marynarskie obowiązki.

Według innych ustaleń, kilka lat później, ziemię dookoła opłynął, na podobnej trasie i to aż dwukrotnie (w roku 1827 i 1831) inny oficer rosyjskiej floty handlowej, o polskim nazwisku Dionizy Zaremba. W czasie swoich podróży miał dowodzić najpierw brygiem Ochock, a potem barkiem Urup.

Informacje na temat pierwszych Polaków, którzy opłynęli świat dookoła są nadzwyczaj skąpe. Żaden z nich nie zostawił opisu swojej podróży. Być może dlatego, że nie uważali aby było w niej coś szczególnego. Nie mamy też pewności czy w ogóle czuli się Polakami.

Takich wątpliwości nie mamy tylko w jednym przypadku. Trasę wokółziemskiego rejsu Pawła Edmunda Strzeleckiego znamy dokładnie dzięki jego szczegółowej relacji. Nikt też nie powątpiewa w jego polskość. Stąd niektórzy to właśnie jemu przyznają polską palmę pierwszeństwa w opłynięciu świata.

Do Australii i z powrotem

Urodzony w 1797 roku pod Poznaniem Strzelecki swoją historyczną podróż rozpoczął z dwóch powodów. Jak przystało na Polaka - po pierwsze za przyczyną nieszczęśliwej miłości (był za biedny na ślub z bogatą panną) i po drugie - upadku Powstania Listopadowego, w którym wziął udział jako emisariusz Rządu Narodowego, a po którego klęsce musiał uciekać z kraju. Trafił do Anglii, gdzie zajął się studiowaniem geografii i geologii.

altalt

Komentarze   

+2 ...lak powiadają Kaszubi...
PORTAL MORSKI ...po prowdze morszczi...
23 marzec 2013 : 09:38 Guest Odpowiedz | Cytuj | Zgłoś